Czytaj więcej
- Idziemy do wyborów, by zwyciężyć, by rozliczyć, by naprawić ludzkie krzywdy i by pojednać polsk...
- Zebraliśmy się 4 czerwca nie bez powodu. Wtedy byliśmy wszyscy razem. Pamiętam to dokładnie. Cała Polska stała się uśmiechnięta. Ludzie mieli poczucie wspólnoty. Dziś musimy ją odbudować – wspólnotę ludzi wolnych, odważnych. Obudź się Polsko! - apelował do tłumu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. - Jak stoję obok Lecha Wałęsy, to cisną mi się na usta słowa: "My, naród" - zaznaczył polityk, nawiązując do przemówienia byłego prezydenta Polski, który zauważył, że 4 czerwca 1989 roku miały miejsce pierwsze po II wojnie światowej częściowo wolne wybory. Wałęsa zacytował pierwsze słowa amerykańskiej konstytucji.
Czytaj więcej
Są nas tysiące, tysiące ludzi z Polską w sercach. Tysiące, dziesiątki tysięcy, miliony przed tele...
"Mamy prawo powiedzieć, jakiej Polski chcemy"
- Kiedy władza próbuje niszczyć demokrację, upolitycznić wszystkie niezależne instytucje, kiedy w praktyce wyprowadza nas z UE - wtedy musimy mówić o wolności, bo te wybory przed nami są właśnie o wolności! Mamy dość! - mówił Trzaskowski. - My, naród, mamy prawo powiedzieć, jaką Polskę chcemy. Chcemy Polski wolnej, demokratycznej, otwartej i europejskiej - przekonywał prezydent stolicy.
Polityk nawiązał także do lokalizacji, w którym rozpoczął się marsz. - To miejsce, w którym jesteśmy, ma symboliczną nazwę "plac na Rozdrożu", ale mam nadzieję, że wszyscy pójdziemy jedną drogą. Drogą do zwycięstwa! - mówił.