Czytaj więcej
Ustawa o komisji ws. wpływów rosyjskich wywołuje wiele obaw i wątpliwości oraz tworzy trudne do zrzucenia odium.
Donald Tusk i Platforma Obywatelska organizują 4 czerwca w Warszawie marsz "przeciw drożyźnie, złodziejstwu i kłamstwu, za wolnymi wyborami".
Po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy określanej mianem "lex Tusk" udział w marszu zadeklarowali liderzy PSL i Polski 2050. Wcześniej swój udział w marszu deklarowało już kierownictwo Nowej Lewicy.
Czytaj więcej
Marcin Krupa, prezydent Katowic oświadczył, że rezygnuje z członkostwa w Radzie do Spraw Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP.
Protesty przeciwko ustawie "lex Tusk" mają związek z zarzucaną jej niekonstytucyjnością i tym, że jest ona - w ocenie krytyków - wymierzona przede wszystkim w lidera opozycji, Donalda Tuska. Komisja ma szerokie uprawnienia i może stosować "środki zapobiegawcze", takie jak np. 10-letni zakaz zajmowania stanowisk związanych z wydatkowaniem finansów publicznych.
Grodzki, pytany o to czy przyjęcie ustawy może przynieść niezamierzony przez PiS skutek skonsolidowania opozycji, odparł, że "konsolidacja po stronie opozycji jest ogromna".
Ciało konstytucyjne wzbudzające protesty na całym świecie nie ma racji bytu w demokratycznym społeczeństwie
- Ludzie zrozumieli, że takie bolszewickie prawo może dotknąć każdego - stwierdził. - Ludzie chcą jechać do Warszawy, by pokazać, że nie akceptują takiej polityki PiS - dodał.
- Zaślepiona nienawiścią do premiera Tuska i Waldemara Pawlaka funkcjonariusze PiS-u przeszacowali i, tak jak mówi premier Tusk, jeszcze będą żałowali, że tę komisję zdecydowali się powołać - zapowiedział też Grodzki.
Marszałek Senatu zapewnił też, że "póki władztwo w Senacie sprawuje demokratyczna większość żadna niekonstytucyjna ustawa tu nie przejdzie".
- Co do tego nie ma cienia wątpliwości - ustanowienie sądów kapturowych czy inkwizycyjnych to neobolszewia cofająca nas nie tylko do Białorusi, ale do Korei Północnej - ocenił.
- Ciało konstytucyjne wzbudzające protesty na całym świecie nie ma racji bytu w demokratycznym społeczeństwie - mówił też o komisji ds. badania rosyjskich wpływów, która miałaby być powołana na podstawie "lex Tusk".