Jedynie 20,1 proc. głosów zdobyła lewicowa, opozycyjna Syriza, której sondaże dawały poparcie nawet na poziomie 30 proc. Taki wynik Syrizy oznacza, że również ona nie będzie w stanie sformować większościowej koalicji w parlamencie.
Nowa Demokracja będzie mogła liczyć na 146 miejsc w 300-osobowym, jednoizbowym parlamencie. Syriza zdobyła 71 mandatów.
11,57 proc. głosów i 41 mandatów zdobyli socjaldemokraci z PASOK, a 7,18 proc. głosów - i 26 mandatów, komuniści. 16 mandatów, dzięki poparciu na poziomie 4,46 proc., zdobyła prawicowa, eurosceptyczna partia Greckie Rozwiązanie.
Czytaj więcej
Niedzielne wybory mogą nie wystarczyć. Niektórzy myślą już o następnych – w czasie wakacji.
Frekwencja w wyborach wyniosła 60,92 proc.
Wynik wyborów umacnia pozycję Mitsotakisa - jeszcze w lutym, po tragicznej katastrofie kolejowej pociągu pasażerskiego jadącego z Aten do Salonik, wydawało się, że wyborcy odwrócą się od rządzącej krajem Nowej Demokracji. Rząd Mitsotakisa boryka się też z gwałtownym wzrostem kosztów życia w Grecji.
Premier Grecji zadeklarował już, że będzie zmierzał do rozpisania kolejnych wyborów, w których liczy na zdobycie większości bezwzględnej w parlamencie.
Nie ma przestrzeni do zbliżenia stanowisk lub współpracy
- Dynamika wyników pokazuje, że obywatele chcą silnego rządu, na czteroletnią kadencję, by mógł przeprowadzić śmielsze reformy - oświadczył Mitsotakis w niedzielę, po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów.
- Jak rozumiem nie ma przestrzeni do zbliżenia stanowisk lub współpracy - stwierdził z kolei rzecznik PASOK, Dimitris Mantzos, w rozmowie z greckim nadawcą ERT.
- Sądzę, że możemy zmierzać do drugich wyborów - dodał.
W poniedziałek po południu prezydent Katerina Sakellaropoulou powierzy Mitsotakisowi misję stworzenia większościowego rządu. Premier będzie miał na to trzy dni - jeśli mu się nie uda, podobną misję otrzymają liderzy Syrizy i PASOK.