Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę.
- Jeśli Ukrainie nie uda się obronić swojej niepodległości, nie będziemy mieli wyboru, będziemy zmuszeni przystąpić do konfliktu - powiedział w rozmowie z francuską stacją LCI ambasador RP we Francji Jan Emeryk Rościszewski. Ambasada przekonuje, że wypowiedź jest interpretowana w oderwaniu od kontekstu.
Sobotnia wypowiedź polskiego dyplomaty wywołała falę komentarzy. "Ambasador Polski we Francji mówiący o tym, że wejdziemy do wojny z Rosją jeśli tylko Ukraina nie będzie dawać sobie rady zdecydowanie przekracza swoje uprawnienia i powinien być po prostu odwołany ze stanowiska" - ocenił poseł Lewicy Maciej Gdula.
Czytaj więcej
- Chyba lepiej, żeby ten sprzęt walczył gdzieś daleko, kilkaset czy kilka tysięcy kilometrów od granic polskich niż już tutaj, na przedmurzu polski...
W niedzielę ambasada Polski we Francji wydała komunikat w związku ze słowami Rościszewskiego. Według placówki, wypowiedź ambasadora jest "przez niektóre media interpretowana w oderwaniu od kontekstu, w jakim została wygłoszona".
"W trakcie półgodzinnej rozmowy z redaktorem ambasador Rościszewski przekonywał o konieczności udzielania wsparcia Ukrainie przez sojuszników. Mówił także o groźbie, jaką dla Europy i europejskich wartości stanowi Rosja" - czytamy w oświadczeniu ambasady RP w Paryżu.
Według ambasady, "dokładne wysłuchanie całości rozmowy pozwala zrozumieć, że nie było w niej zapowiedzi bezpośredniego zaangażowania się przez Polskę w konflikt, a jedynie przestrzeżenie przed konsekwencjami, jakie może mieć porażka Ukrainy - możliwość zaatakowania lub wciągnięcia do wojny przez Rosję kolejnych krajów Europy Środkowej - krajów bałtyckich i Polski".
W oświadczeniu zaznaczono, że przed takim scenariuszem "przestrzegał prezydent Lech Kaczyński". "Wypowiedź ambasadora Rościszewskiego wpisuje się w tę analizę i w tym znaczeniu należy rozumieć przytaczany kilkusekundowy fragment wypowiedzi" - czytamy.
Czytaj więcej
W ostatnich dniach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała dziewięć osób podejrzanych o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi - oświa...
Ambasada podkreśliła, że w wywiadzie dla LCI ambasador Rościszewski "jasno mówi, że Polska nie jest w stanie wojny, ale robi wszystko, aby pomóc Ukrainie obronić się" w wojnie Rosji z Ukrainą.
"Doszukiwanie się sensacyjnej wypowiedzi, niewpisującej się w konsekwentnie podejmowane od roku działania Polski, mające właśnie pomóc Ukrainie wygrać ten konflikt, tak aby nie zbliżył się on bardziej do Europy i Polski, należy rozważać w kategoriach złej woli" - oceniła polska placówka we Francji.
Jan Emeryk Rościszewski jest od blisko roku ambasadorem RP w Paryżu, wcześniej był prezesem zarządu PKO Banku Polskiego.
Do wypowiedzi ambasadora odniósł się w programie "Rzecz o Polityce" szef komisji spraw zagranicznych w Sejmie, Radosław Fogiel. - Nie wiem jak jest po francusku "burza w szklance wody", ale dokładnie z tym mamy do czynienia. Ale żeby nie być gołosłownym poprosiłem wczoraj o obejrzenie tego nagrania kolegę, który jest pół-Francuzem i pół-Polakiem. Mogę ją zacytować: "Nic takiego nie było, że Polska dołącza czy powinna dołączyć (do wojny). Jeśli Ukraina zostanie pokonana to wtedy na granicach Polski będzie Ukraina ze swoją armią". Dokładny cytat: "Albo Ukraina obroni dzisiaj swoją niepodległość, albo - chcąc nie chcąc - będziemy musieli wejść w ten konflikt, bo to co stoi za naszymi i NATO wartościami będzie w niebezpieczeństwie" - odpowiedział na pytanie o tę wypowiedź poseł PiS.