W czwartek Sejm przyjął uchwałę "w obronie dobrego imienia Jana Pawła II", co było efektem emisji w TVN24 dokumentu "Franciszkańska  3". Z dokumentu wynika, że Karol Wojtyła jeszcze zanim został papieżem wiedział o przestępstwach seksualnych, jakich dopuszczają się księża-pedofile i w kilku przypadkach ukrywał interweniował, przenosząc księży do innych parafii.

Dokument wywołał oburzenie głównie po stronie rządzącej, która oskarża twórców dokumentu o to, że jako "spadkobiercy komunistów chcą zniszczyć papieża po śmierci" - jak mówiła w orędziu do narodu marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Czytaj więcej

Witek: Spadkobiercy komunistów niszczą Jana Pawła II po śmierci

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski ocenił, że cała ta sytuacja świadczy o polskiej skłonności do przesady.

- Był czas, kiedy stawiano Janowi Pawłowi II pomników ponad miarę. I myślę, że dzisiaj ta zmasowana krytyka jest też ponad miarę - powiedział.

Kwaśniewski uważa, że wyemitowany dokument jest ważnym głosem w dyskusji, która w Kościele na świecie toczy się od wielu lat, w Polsce nieco krócej.

Polityk uważa, że oceniając papieża należy brać pod uwagę całokształt jego działalności, ale tu pojawia się pytanie, " co u kogo na szali więcej waży". Bo, jak mówił, dla niektórych niewłaściwe reakcje papieża na informacje dotyczące pedofilii mogą się okazać ważniejsze niż pomoc, jakiej Jan Paweł II udzielił Polsce m.in. w  procesie wchodzenia do Unii Europejskiej.

- Nigdy nie zapomnę mu pomocy, której udzielił nam przed referendum, kiedy mówił na Placu Św. Piotra: "Europa potrzebuje Polski, Polska potrzebuje Europy, od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej" - wspominał Kwaśniewski.

Podkreślił, że rozsądna i rzetelna ocena powinna opierać się na faktach, więc o papieżu można powiedzieć, że był osobą, która robiła rzeczy wielkie, "ale pewnie w kilku kwestiach mocno zgrzeszyła".