Na dwa lata i siedem miesięcy więzienia skazał sąd pierwszej instancji burmistrza Stambułu Ekrema Imamoglu za obrazę urzędników komisji wyborczej w 2019 r. Nazwał ich idiotami, gdy komisja zaordynowała powtórkę wyborów burmistrza, które Imamoglu wygrał w 16-milionowej metropolii przewagą 14 tys. głosów. W powtórce jego przewaga wyniosła już 800 tys. głosów.
Imamoglu zamierza się odwołać od wyroku. Jego utrzymanie przez dwie wyższe instancje sądowe oznaczać będzie, że popularny burmistrz z opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) będzie zmuszony nie tylko złożyć swój urząd, ale też nie będzie mógł kandydować w zbliżających się wyborach prezydenckich. – Taki wydaje się być cel działań sądu. Nie ulega wątpliwości, że wyrok został wydany zgodnie z oczekiwaniami rządzącej Turcją partii prezydenta Erdogana – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Ilter Turan, politolog z uniwersytetu Bilgi w Stambule.
Czytaj więcej
Turecki sąd skazał w środę burmistrza Stambułu na karę więzienia. Ekrem Imamoglu jest postrzegany jako jeden z najsilniejszych, o ile nie najsilnie...
Taka jest też opinia całej tureckiej opozycji. Sześć partii opozycji zamierza wyłonić wspólnego kandydata na prezydenta. Imamoglu jest obok szefa CHP Kemala Kilicdaroglu faworytem. – Można sądzić, że zwolennikom prezydenta Erdogana chodzi o to, aby kandydatem opozycji został właśnie Kilicdaroglu, uchodzący za łatwiejszego do pokonania – mówi prof. Turan.
Sam prezydent zgłosił już swą kandydaturę na kolejną kadencję. Trzecią z rzędu, choć konstytucja ogranicza sprawowanie tego urzędu przez jedną osobę do dwu pełnych kadencji. Ich termin upływa w połowie czerwca. Prezydent zamierza obejść wymóg konstytucyjny, dążąc do ustalenia terminu wyborów nieco wcześniej, zapewne w maju.
Wybory odbędą się w 100. rocznicę powstania Republiki Tureckiej. Erdogan chce odnieść w nich sukces będący klamrą spinającą cały jego polityczny dorobek. Miałby być porównywalny z dokonaniami Mustafy Kemala Atatürka, twórcy nowoczesnego państwa tureckiego i pierwszego prezydenta republiki. Droga do sukcesu prowadzi jednak przez Stambuł. To tam obecny prezydent rozpoczynał ćwierć wieku temu wielką karierę polityczną i to tam tworzył struktury konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). – Kto wygrywa w Stambule, ten wygrywa w Turcji – lubił powtarzać w ostatnich latach. Rzecz w tym, że po odsunięciu ze stanowiska Ekrema Imamoglu lokalny parlament, będący w rękach AKP, może wybrać nowego burmistrza. Będzie to miało wpływ na wynik wyborów prezydenckich. Ich waga jest trudna do przecenienia w sytuacji, gdyby AKP wraz z niewielką partią koalicyjną miała stracić większość w parlamencie. Na to się zanosi.