Przewodniczący PO nawiązał do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który przyczyny niskiej liczny urodzeń w Polsce dopatrzył się w "dawaniu w szyję" przez młode kobiety.
Tusk stwierdził, że choć wypowiedź Kaczyńskiego obrosła już wieloma memami i dowcipami, a jedyną reakcją na nią mógłby być śmiech, to "sprawa jest bardzo poważna".
Czytaj więcej
W czasie spotkania z Jarosławem Kaczyńskim w Ełku prezes PiS został zapytany o „planowane dalsze dalsze wsparcie dla rodzin”.
- Mamy dziś u władzy partię mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet, a może przede wszystkim się tych kobiet boją - mówił Tusk.
Podkreślił, że partia rządząca nie zauważa, iż kobiety są niezależnymi i samodzielnymi istotami, którym nie trzeba dyktować, jakie decyzje mają podejmować w swoich własnych sprawach.
Ocenił, że w Polsce trwa obecnie największy dramat demograficzny od kilkudziesięciu lat, a odpowiedzialność za to ponosi państwo, którego działania do tego doprowadziły.
Tusk przypomniał, że w ostatnim roku jego rządów urodziło się 55 tys. więcej dzieci niż w ostatnim roku rządów PiS, a dziś kobiety, nękane wyrokiem trybunału Konstytucyjnego i zlikwidowaniem rządowego dofinansowania do programów in vitro, nie podejmują decyzji o zajściu w ciążę.
- Kobiety czują się dziś miażdżone machiną państwową przez ludzi, którzy przypominają ajatollahów w turbanach. Widzę ich: Kaczyńskiego, Suskiego, Czarnka w turbanach. Byłoby im do twarzy. A mamy XXI wiek- mówił szef PO.
Tusk kpił, że o wypowiedzi Kaczyńskiego o "dawaniu w szyję" przez młode kobiety pisały takie media jak "The Washington Post" czy "Bloomberg", ale też dzienniki w Indiach, Australii czy Kolumbii. Zdaniem szefa PO Jarosław Kaczyński może być z tego zadowolony, bo rozpoznawalnością dogonił Lecha Wałęsę, a "zawsze miał na tym punkcie kompleksy".
Donald Tusk poinformował, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek wydała zgodę na zbieranie podpisów pod inicjatywą przywrócenia finansowania in vitro w Polsce i za kilka dni rozpocznie się akcja, która ma na celu zebranie 100 tys. podpisów, aby "przynajmniej ten jeden ponury rozdział rządów PiS-u zamknąć".
Szef PO apelował, aby nie dać sobie wmówić, że za złą sytuację w szpitalach winni są lekarze, a za problemy w edukacji odpowiadają nauczyciele.
- To jest system rządzących: obarczyć kogoś odpowiedzialnością. Rządzą 7 lat, przez cały ten czas słyszymy o winie Tuska czy Platformy, czy o winie różnych grup społecznych - mówił Tusk.
Tusk ocenił, że partia rządząca "za cokolwiek się weźmie", prowadzi kraj na skraj katastrofy, dlatego "nigdy wybór nie był tak prosty jak dziś".
- To nie jest wybór między partiami politycznymi - to jest wybór między dobrem a złem, jeśli chodzi o wasze prawa, pieniądze, dzieci, przyszłość, zdrowie, bezpieczeństwo. W każdej z tych spraw wybór jest prosty jak nigdy - powiedział były premier.