Tygodnik "Newsweek" napisał, że nagrania polityków związanych z PO, które zarejestrowano w warszawskich restauracjach, zanim trafiły do mediów (jako pierwszy opublikował je tygodnik "Wprost") zostały sprzedane do Rosji. Dowodem na to miały być zeznania Marcina W., wspólnika Marka Falenty, biznesmena, który miał zlecić nagrywanie polityków w restauracjach. Falenta został za to skazany na 2,5 roku więzienia.
Po publikacji tygodnika Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej i premier z lat 2007-2014 wezwał do powołania komisji śledczej. Ocenił, że prokuratura nie jest godna zaufania.
W reakcji na słowa Tuska w środę wieczorem Prokuratura Krajowa - co wcześniej zapowiedział prokurator generalny Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska) - opublikowała "protokoły wyjaśnień i zeznań Marcina W.". Z protokołu wynika, iż Marcin W. zeznał, że wręczył osobie o inicjałach M.T. łapówkę w wysokości 600 tys. euro. Łapówka miała być wręczona w reklamówce. Według mediów chodzi o syna byłego premiera, Michała Tuska. Michał Tusk zaprzeczył w rozmowie z Onetem, by takie zdarzenie miało miejsce. - Nigdy nie poznałem Marka Falenty, nie znam Marcina W. - mówił.
Czytaj więcej
- Lider opozycji chce ujawnić pewne bardzo złe dla władzy powiązania. I ta władza odpowiada: zostaw to, bo zabierzemy się za ciebie i za twoją rodz...
O ataku na swoją rodzinę Tusk mówił podczas konwencji Inicjatywy Polskiej.
- Chciałem bardzo podziękować za słowa wsparcia, kiedy po raz kolejny zaatakowano moją rodzinę, mojego syna. To nie jest pierwszy raz w naszej historii. To oczywiście boli - mówił lider PO.
- Każdy, kto ma dzieci, wie dobrze, że to boli. Pierwszy do mnie zadzwonił mój syn i powiedział: "Tata, nie przejmuj się, nie damy się złamać, nie damy się zastraszyć. Nie myśl nawet przez chwilę, że to w jakikolwiek sposób zmienia determinację nas wszystkich, żeby zmienić to, co dzisiaj w Polsce się dzieje, żeby zmienić to na lepsze". Takie słowa wsparcia od tych, którzy płacą dzisiaj wysoką cenę były dla mnie bezcen. Tak jak słowa wsparcia od każdej, każdego z was, tutaj na tej sali - kontynuował.
- Chcę wam powiedzieć, że oni: PiS, Kaczyński, Ziobro nieprzypadkowo tak często sięgają po takie narzędzia. W ich przekonaniu, w jakimś sensie politycznym, ale być może także życiowym, uważają, że jak ktoś kocha, to jest słabszy. Że jak ktoś ma kochającą się rodzinę, to jest to słaby punkt, w który można uderzyć. A ja i wy dobrze wiemy, że jak ktoś kocha, to jest silniejsza, a nie słabsza. Że jak ktoś ma kochającą rodzinę, to jest w stanie sprostać każdemu atakowi, każdemu łajdactwu - powiedział Tusk.