Poczta Polska po raz pierwszy w historii zdecydowała się dopłacać do paliwa pracownikom, którzy używają do celów służbowych prywatne auta – powodem są bardzo wysokie ceny paliwa oraz nieprzystające do realiów rządowe stawki za 1 km, niezmieniane od 2007 r.

To w przypadku auta o silniku poniżej 900 cm3 – do 0,5 zł, powyżej – do 0,8 zł. Jak podkreśla Daniel Witowski, rzecznik Poczty, specjalny dodatek paliwowy został wprowadzony od 1 marca i obowiązywać będzie do co najmniej 30 czerwca. – Dzięki tej decyzji listonosze otrzymują o blisko jedną trzecią wyższy zwrot kosztów poniesionych na paliwo – podkreśla. Pracownicy mogą korzystać także z karty partnerskiej, upoważniającej do tankowania ze zniżką 10 gr za litr.

Od maja dodatek do paliwa otrzymują także leśnicy, którzy często używają prywatnych samochodów w pracy. Jest to świadczenie ponad stawkę za 1 kilometr uregulowaną ministerialnym rozporządzeniem sprzed 15 lat. Jak wylicza Michał Gzowski, rzecznik Lasów Państwowych, dodatkowe dofinansowanie wynosi w przypadku samochodu osobowego o pojemności skokowej do 900 cm3 – 0,2 zł, samochodu powyżej 900 cm3 – 0,3 zł, motocykla – 0,1 zł, dla motoroweru – 0,0602 zł.

Czytaj więcej

Także wyjazd służbowy na małą odległość to delegacja

Jednak, jak podkreśla Gzowski, „świadczenie to traktowane jest jako przychód i podlega opodatkowaniu, nie stosuje się go w przypadku podróży służbowych”. Rzecznik przyznaje, że „samochód to niezwykle ważne narzędzie pracy leśników”. – Często zarządzają i doglądają oni rozległych obszarów lasu, sięgających nawet tysięcy hektarów.

Spółki muszą omijać stawki wyznaczone przez resort, bo pracownicy zaczęli się buntować i wypowiadać umowy na użyczenie auta prywatnego.

Stawki dotyczące kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów określa rozporządzenie z 2007 r. – nie uwzględnia więc drastycznego wzrostu cen paliw, amortyzacji, zakupu samochodu, ubezpieczenia i galopującej inflacji. Już cztery lata temu posłowie wystąpili z nowelizacją rozporządzenia, ale rząd i dwa ministerstwa: Finansów i Infrastruktury, zaopiniowały zmiany negatywnie. Jak teraz tłumaczy Piotr Patkowski, wiceminister finansów, posłowi Mirosławowi Suchoniowi „projekt ustawy posiadał mankamenty legislacyjne, związane m.in. z brakiem zwolnienia tzw. kilometrówki z opodatkowania podatkiem PIT, co negatywnie odbiłoby się na pracownikach otrzymujących zwrot kosztów”. Dlaczego więc rząd nie poprawił tego zapisu tylko wyrzucił projekt do kosza? Tego Patkowski już nie tłumaczy.

Stawki dotyczące kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów określa rozporządzenie z 2007 r.

Problem powrócił ze zdwojoną siłą także, jak podkreśla poseł Suchoń, za sprawą skumulowanej wartości inflacji z ostatnich 15 lat, która wynosi ok. 30 proc.

Jak zdradza Ministerstwo Finansów, resort infrastruktury opierał się na analizie eksperckiej Instytutu Transportu Samochodowego. „Obliczenia zostały przeprowadzone dla wariantu pełnych kosztów eksploatacji, jak i wybranych kosztów (tj. bez AC i NW, przy średnim rocznym przebiegu pojazdu)” – wyjaśnia resort. Ministerstwo Finansów chce jednak, aby przy określeniu stawek „kilometrówki” pojemność została zastąpiona mocą, bo „w ten sposób regulacja objęłaby wszystkie pojazdy, również te napędzane alternatywnie. Byłoby to adekwatne do warunków technologicznych i pozwoliłoby na ujednolicenie przepisów, dotyczących używania pojazdów prywatnych do celów służbowych, jak i służbowych do celów prywatnych”.

Ministerstwo Infrastruktury nie odpowiedziało na nasze pytania.