Jak się pan czuje jako senator niezależny?

Niezależny byłem zawsze, natomiast teraz jestem niezrzeszony, nie jestem członkiem żadnego koła czy klubu parlamentarnego. Zostałem wykluczony z PiS-u 22 lutego za to, że oceniałem politykę rządu. Te poglądy nie podobały się kierownictwu PiS-u. Czyli de facto wykluczono mnie za mówienie prawdy. Mandat senatora jest mandatem wolnym. Cenzurowanie i próba ograniczenia wolności wypowiedzi są sprzeczne z konstytucją i zasadami demokracji. Kierownictwo PiS-u często później potwierdzało moją krytykę, tak było np. z Polskim Ładem, „piątką dla zwierząt” czy problemem nepotyzmu.

Czytaj więcej

Sondaż: Lewica wyprzedziła partię Hołowni. PiS prowadzi, ale bez większości

Czy Solidarna Polska zostanie wyrzucona z koalicji rządzącej?

Można powiedzieć ewangelicznie: „Duch ochoczy, ale ciało słabe”. W części partyjnego aparatu PiS-u dojrzewa przekonanie o tym, że należy wypchnąć Solidarną Polskę. Tym bardziej że SP, nieoczekiwanie, otrzymała wiele mandatów poselskich w wyborach parlamentarnych – zdobyła ich 18, a liczono, że będzie kilka. Z drugiej strony bez tej partii PiS nie ma większości w Sejmie. Oczywiście SP nie odniesie wielkiego sukcesu, startując samodzielnie, ale i PiS bez mocnego skrzydła eurosceptycznego straci 5–6 proc. Nie jest też tajemnicą, że następna koalicja rządzącą będzie rozliczać osiem lat rządów PiS-u i przeprowadzi tzw. depisyzajcę życia publicznego. PiS również zapowiadał rozliczenia rządów PO. W 2016 r. był audyt ministerstw, a opinia publiczna mogła się dowiedzieć, jak straszne były rządy poprzedników. Ale żadne postępowanie sądowe nie zakończyło się prawomocnym wyrokiem. To pokazuje, że ta krytyka była fikcją.

Czy tym razem to też może być fikcja?

Tym razem będzie wyjątek od reguły i świadomość tego – w obozie rządzącym – jest bardzo duża. Chodzi przecież o tysiące stanowisk w różnych spółkach, agencjach i firmach, to jest cały ogromny zespół ludzi, który dzięki „dobrej zmianie” ma możliwość działania. Słyszymy też o różnych nieprawidłowościach i zarzutach, jak np. wybory kopertowe i zakup respiratorów. Następna ekipa będzie skrzętnie korzystała z instrumentów kontroli i rozliczania, które wprowadził PiS.

Jarosław Kaczyński zapowiadał, że po następnych wyborach może odejść z polityki. Czy Zbigniew Ziobro spotka się z jakimś oporem w walce o polityczną schedę?

Trzeba przyznać, że pan minister jest politykiem, który wie, czego chce, i jest zdeterminowany. W PiS-ie jest kilku pretendentów, którzy chcieliby zarządzać tą partią, więc bój będzie ostry. Jarosław Kaczyński ma talent do łączenia środowisk. Pamiętajmy, że PiS to przecież nie jest jednolity organizm, który funkcjonował przez lata, tylko zlepek różnych środowisk, także w sensie poglądów. Czy znajdzie się osoba, która będzie w stanie zarządzać tak dużym i zróżnicowanym środowiskiem, pozostaje pytaniem otwartym.

współpraca Karol Ikonowicz