Leszek Miller komentował nieustające napięcie wokół Ukrainy. 

Europoseł jest zdania, że obecnie wiele zależy od tego, jak prezydent Rosji zareaguje na uchwałę Dumy Państwowej, która zaapelowała do niego o uznanie niepodległości samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy. 

Czytaj więcej

Duma wzywa Putina do uznania niepodległości Doniecka i Ługańska

Zdaniem Millera jeśli Putin podpisze uchwałę o niepodległości obwodów ługańskiego i donieckiego, "będzie się za tym kryła interwencja wojskowa". 

- Żeby zaznaczyć swoją obecność. Na prośbę oczywiście tych republik - mówił Miller.

Europoseł skomentował też informacje, która przekazał dziś podczas wystąpienia w RB ONZ sekretarz stanu Antiny Blinken. Amerykański polityk  ostrzegł, że Rosja przygotowuje prowokację, którą "usprawiedliwi" zbrojny atak na Ukrainę, a następnie uderzy w jej "czułe punkty", przede wszystkim na Kijów.

Czytaj więcej

Blinken: Zagrożone jest życie milionów ludzi

Miller uważa, że doniesienia dotyczące planów zaatakowania Kijowa "nie są oparte na faktach. Jego zdaniem Putin zdaje sobie sprawę z tego, że kosztów - ekonomicznych, społecznych i politycznych, jakie spowodowałby ten atak, nie byłby w stanie zapłacić. 

Dlatego Miller uważa, że przed Putinem jest obecnie test, który będzie wiele znaczył dla wszystkich:  albo podpisze dokument i sytuacja będzie zmierzać do wojny, albo tego nie zrobi, co będzie oznaczało zmierzanie w kierunku odprężenia.