- Jest całkowicie jasne, że sytuacja (w Donbasie), eskaluje - stwierdził Pieskow.

Wcześniej przedstawiciele Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, separatystycznych republik, istniejących na terenie Donbasu alarmowali, że ich pozycje są ostrzeliwane przez ukraińską armię z moździerzy, granatników i broni maszynowej.

Milicja ludowa Ługańskiej Republiki Ludowej miała w odpowiedzi ostrzelać pozycje ukraińskiej armii, z których wcześniej prowadzono ogień przeciwko terytorium separatystycznej republiki.

Czytaj więcej

Gwałtowna eskalacja konfliktu w Donbasie? Misja OBWE nie potwierdza doniesień

Doniecka i Ługańska Republika Ludowa to samozwańcze, nieuznawane przez społeczność międzynarodową republiki, stworzone przez separatystów na terenie Donbasu.

Konflikt w Donbasie trwa od 2014 roku. Zginęło w nim jak dotąd ponad 14 tys. osób.

Nikt, żaden przedstawiciel Zachodu nie mówił jednak o dużym potencjale uderzeniowym ukraińskich sił zbrojnych w rejonie granicy

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

Duma przyjęła we wtorek rezolucję wzywającą prezydenta Rosji do uznania niepodległości obu republik. We wtorek, na konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerzem Niemiec, Olafem Scholzem, prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że Rosja uważa, iż to, co dzieje się w Donbasie to "ludobójstwo".

- W ciągu ostatnich 24 godzin słyszeliśmy raporty, że Rosja utrzymuje duży potencjał uderzeniowy na granicy. Ale mówimy o naszym terytorium. Nikt, żaden przedstawiciel Zachodu nie mówił jednak o dużym potencjale uderzeniowym ukraińskich sił zbrojnych w rejonie granicy - stwierdził w czwartek Pieskow.

Milicja ludowa Donieckiej Republiki Ludowej podała, że do południa, 17 lutego, doszło do 15 przypadków łamania zasad zawieszenia broni przez ukraińską armię. Ostrzelany z moździerzy miał zostać m.in. Donieck.

Tymczasem Kijów alarmuje, że separatyści ostrzelali m.in. stację kolejową w rejonie Ługańska, a także przedszkole.