Zawieszenie protestu przez Platformę Obywatelską pokazało, że opozycja zapędziła się w kozi róg. Partie sprzeciwiające się władzy PiS wyszły z protestu posiniaczone i podzielone. Przede wszystkim ambicjonalne rozgrywki pomiędzy Ryszardem Petru i Grzegorzem Schetyną, doprowadziły do tego, że najpierw – nie tylko dzięki wyjazdowi do Portugalii, ale głównie z powodu nieoczekiwanego zerwania negocjacji z PiS – powagę stracił lider Nowoczesnej. Ale radość Platformy była krótkotrwała. PO zadała sobie sprawę, że prowadzenie samodzielnego protestu nie ma sensu, w sytuacji, w której PiS i tak przegłosował w Senacie budżet. Gdy Nowoczesna, Kukiz’15 i PSL odmówiły okupacji mównicy sejmowej, PO jak niepyszna musiała się poddać.