Z naszych ustaleń wynika, że śledczy są niemal pewni, że auto posła Wójcikowskiego uderzyło w barierki energochłonne, następnie jego volkswagen bora obrócił się o 90 stopni i zatrzymał się na prawym pasie, w poprzek trasy S8 w kierunku Warszawy.

Z komunikatu Prokuratury Okręgowej w Łodzi z 20 stycznia, która zajmuje się sprawą, wynika, że następnie lewym pasem ominął go vx caddy. To nie udało się kolejnemu kierowcy. Niedługo po tym w prawy bok auta Wójcikowskiego uderzył nadjeżdżający ford transit.

W piątkowym eksperymencie procesowym (odbędzie się między godz. 4 a 7 rano) prokuratura, policja i biegli będą chcieli ustalić, czy kierowca forda transita mógł zachować się inaczej na drodze i wyminąć volkswagena bora posła. Według prokuratury uderzenie transita w volkswagena bora przyczyniło się w głównym stopniu do śmierci parlamentarzysty. Według informacji „Rz” prokuratura nie planuje przeprowadzenia innych eksperymentów na trasie S8. Przedsięwzięcie będzie nadzorował prokurator Andrzej Nowak, który zajmuje się sprawą wypadku.

Ustaliliśmy również, że prokuratura dotychczas nie podjęła decyzji o sprawdzeniu bilingów posła Wójcikowskiego, a także logowań jego telefonu komórkowego do stacji BTS w dniu wypadku.

Mimo docierających do nas pogłosek, że przy zmarłym pośle nie odnaleziono w dniu śmierci telefonu i kluczy do domu, te informacje zdementowała łódzka prokuratura.

O wątpliwościach wokół wypadku posła piszemy w tekście: "Nowe poszlaki ws. śmierci posła Kukiz'15 Rafała Wójcikowskiego".