Zdaniem Pawłowicz, która poświęciła tym słowom wpis na swoim profilu na Facebooku, Hollande skierował te słowa do "Polaków walczących w UE o swą podmiotowość, o swe należne, traktatowe prawa".

Następnie zarzuciła krajom UE, że te, w czasie 10-letniego okresu przed wstąpieniem Polski do UE, za pośrednictwem swoich firm "plądrowały,kolonizowały gospodarczo i korumpowały ówczesnych polskich decydentów".

Pawłowicz przypomniała też, ze "na unijne fundusze składają się też - w szerokim sensie - polska narodowa krwawica pozyskana na bogactwo silnych w Europie z wykorzystania słabości ekonomicznej i politycznej ówczesnej Polski".

Następnie - parafrazując słowa Jacquesa Chiraca - Pawłowicz napisała, że "prezydent islamskiej antydemokratycznej Francji miał okazję by siedzieć cicho".

"Znowu Francja z okazji nie skorzystała" - podsumowała Pawłowicz.

Z relacji dyplomatów wynika, że na zakończenie szczytu Tusk spytał co z wnioskami. Szydło miała powiedzieć, że ich nie poprze. Na to włączył się premier Belgii Charles Michael, który skrytykował przenoszenie sporów wewnętrznych na forum UE. Miał też użyć słów "dziecinne podejście", aby opisać powstałą sytuację.

Premier się broniła podkreślając, że odwołuje się do podstawowych zasad, które powinny obwiązywać w UE. W dyskusji odpowiedział jej prezydent Francji Francois Hollande, który - według relacji dyplomatów - miał powiedzieć "wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne".