Policjanci zaatakowali budynek, w którym Melia oraz inni politycy opozycji i jej zwolennicy zebrali się, po wydaniu przez sąd nakazu tymczasowego aresztowania z 17 lutego. Według różnych doniesień w czasie operacji użyto gazu łzawiącego lub gazu pieprzowego.

- To koniec tego rządu. Jesteśmy stanowczy i zjednoczeni w naszej wierze - zapewniał Melia na chwilę przed zatrzymaniem. Lider opozycji stwierdził przy tym, że nowy premier Irakli Garibaszwili i założyciel partii Gruzińskie Marzenie Bidzina Iwaniszwili to „zdrajcy”.

Policja otaczająca siedzibę Zjednoczonego Ruchu Narodowego

Policja otaczająca siedzibę Zjednoczonego Ruchu Narodowego

AFP

Nakaz aresztowania Melii doprowadził do dymisji dotychczasowego szefa rządu. Giorgi Gacharia zrezygnował ze swego stanowiska, ponieważ nie zgadzał się na wsadzenie do aresztu szefa największej partii opozycyjnej. – Jestem przekonany, że nie można egzekwować prawa w stosunku do jednego obywatela, jeśli pociąga to za sobą ryzyko dla zdrowia lub życia innych albo tworzy możliwość eskalacji politycznej – tłumaczył. Decyzję o ustąpieniu podjął, gdyż „niestety nie znalazł zrozumienia wśród swoich współpracowników".

Dowiedz się więcej: Gruzja. Opozycja oblężona, premier odchodzi

Melia w czasie zatrzymania, relacjonowanego na żywo m.in. w mediach społecznościowych, zauważył, że „żaden Gruzin nie powinien być stawiany przed sądem” za protestowanie przeciwko obecności rosyjskiego deputowanego w parlamencie Gruzji. Nawiązał do głośnej sprawy z 2019 roku, gdy do Tbilisi przyjechali reprezentanci „prawosławnych parlamentów", czyli deputowani z krajów, gdzie dominuje wschodni obrządek chrześcijaństwa. Wśród nich byli Rosjanie z nielubianym w Gruzji komunistą Siergiejem Gawriłowem, który w 2008 roku głosował w rosyjskim parlamencie za uznaniem niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

W trakcie spotkania latem 2019 roku Gawriłow siadł na miejscu przewodniczącego gruzińskiego parlamentu, co najpierw wywołało niesmak i nieprzychylne komentarze, ale potem gwałtowne rozruchy na ulicach Tbilisi oraz starcia z policją. Skończyło się aresztowaniem ponad 300 manifestantów, ranami kolejnych 200, zawieszeniem przez Władimira Putina połączeń lotniczych z Gruzją i skazaniem Melii na grzywnę oraz areszt domowy.

Policja szturmuje siedzibę UNM

Policja szturmuje siedzibę UNM

AFP

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Gruzji w wydanym oświadczeniu stwierdziło, że podczas wtorkowej operacji użyło „proporcjonalnej siły i specjalnych środków”, argumentując, że zwolennicy opozycji „stawiali opór” siłom specjalnym, pomimo „licznych ostrzeżeń”.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Funkcjonariusze zatrzymali również 21 innych osób. Policja zajęła też serwery komputerowe z centrali założonej przez Micheila Saakaszwilego partii Zjednoczony Ruch Narodowy.

Politycy i zwolennicy UNM, zabarykadowani w siedzibie partii

Politycy i zwolennicy UNM, zabarykadowani w siedzibie partii

AFP

„Głębokie zaniepokojenie” zatrzymaniem przywódcy największej partii opozycyjnej wyraziła ambasada Stanów Zjednoczonych. W swoim komunikacie oświadczyła, że „dziś Gruzja cofnęła się na swojej drodze do stania się silniejszą demokracją w euroatlantyckiej rodzinie narodów”. „Żałujemy, że wezwanie Stanów Zjednoczonych i innych partnerów międzynarodowych do powściągliwości i dialogu zostało zignorowane” - dodano.

„Jesteśmy przerażeni polaryzacyjną retoryką przywódców Gruzji w czasie kryzysu” - podkreśliła ambasada USA, zauważając, że „siła i agresja nie są rozwiązaniem, umożliwiającym rozwiązanie różnic politycznych w Gruzji”.