Premier podkreśliła jednocześnie, że każdy członek rządu musi mieć świadomość tego, że został wynajęty do zrealizowania określonego programu i jeżeli nie będzie go realizować, zmiany będą następowały.
Szefowa rządu w porannym wywiadzie w radiowej Jedynce była pytana, czy listopadowa "ocena rządu" zapowiedziana na kongresie PiS w Przysusze oznacza, że to ona będzie oceniać, czy że będzie oceniana.
"Ocena rządu dzieje się na bieżąco, a partia, która tworzy rząd ma obowiązek spełniania tej funkcji kontrolnej. Taka jest rola partii i polityków, którzy są odpowiedzialni i tak się też dzieje na co dzień. Ja oceniam również moich ministrów, moich wiceministrów i każdy z nas, każdy, kto jest członkiem rządu, musi pamiętać o tym, że jesteśmy na służbie. Jeżeli nie realizujemy tego, do czego się zobowiązaliśmy, to po prostu możemy liczyć się z tym, że trzeba będzie odejść" - odpowiedziała Szydło.
Zaznaczyła, że sama w tej chwili patrzy ze spokojem na przyszłość rządu, dlatego że "plan, który realizujemy, przebiega zgodnie z tymi założeniami, z harmonogramem, który przyjął rząd na początku tego roku; ministrowie realizują poszczególne etapy tego projektu".
"Oczywiście mamy świadomość, że są decyzje, które wymagają wielkiej determinacji, że są też i trudności, i przeszkody, ale od tego jesteśmy, by je pokonywać. Natomiast i wyniki gospodarcze rządu i nastroje wśród obywateli pokazują, że rząd zmierza w dobrym kierunku, a wczorajsza wizyta Donalda Trumpa potwierdziła, że Polska jest ważnym krajem, krajem, który Donald Trump wybrał jako pierwszy do odwiedzenia Europy, tej części naszego kontynentu (...). To pokazuje pozycję Polski" - dodała szefowa rządu.