"Przyjaźń Antoniego Macierewicza do Miśka musi być niezwykła" - zauważa Giertych.

 

To komentarz do ujawnienie przez Andrzeja Rozenka faktu otrzymania pamiątkowej monety przez Misiewicza (w sieci określono go mianem "medalu im. Bartłomieja Misiewicza") z wygrawerowanym na niej imieniem i nazwiskiem byłego rzecznika MON.

 

Już wcześniej Giertych odniósł się do tych doniesień pisząc Radosławowi Sikorskiemu na Twitterze, że ten jest "nonamem", bo nie dostał orderu Bartka Misiewicza (mianem "no name" określiła byłego szefa MSZ i marszałka Sejmu rzeczniczka PiS Beata Mazurek).

Sprawę w rozmowie z serwisem Onet.pl skomentowała rzeczniczka MON Anna Pęzioł-Wójtowicz. - To nie jest medal, a jedynie okolicznościowa moneta pamiątkowa, która zgodnie z tradycją stanowi formę osobistego podziękowania dla osoby obdarowanej - powiedziała.

Bartłomiej Misiewicz przestał być członkiem PiS i pracownikiem MON po licznych kontrowersjach związanych z jego aktywnością w czasie pracy w resorcie. W internecie pojawiały się nagrania, na których żołnierze witają Misiewicza okrzykiem "Czołem, panie ministrze", Misiewicz znalazł się też w składzie rady nadzorczej PGZ mimo braku wyższego wykształcenia i nie ukończeniu kursu dla członków rad nadzorczych.

Tabloidy opisywały też, że Misiewicz bawiąc się w jednym z nocnych klubów w Białymstoku miał obiecywać towarzyszom zabawy posady w MON.