Gazeta „Krasnaja Zwiezda" po raz pierwszy pojawiła się w Rosji w 1924 roku i od razu stała się oficjalnym organem propagandowym resortu obrony powstającego Kraju Rad. W czasach II wojny światowej znalazła się w czołówce sowieckiej prasy, która ukazywała się w milionowych nakładach.

Upadek ZSRR gazeta przetrwała, ale praktycznie znikła z przestrzeni publicznej. Dzisiaj finansowany przez resort obrony tytuł ukazuje się trzy razy w tygodniu w niespełna 27 tys. egzemplarzy. Nie jest cytowany przez ogólnokrajowe media, a rosyjscy eksperci wskazują, że istnieje jedynie z powodów symbolicznych, ponieważ publikowali się tam niegdyś tacy znani rosyjscy pisarze, jak noblista Michaił Szołochow czy Andriej Płatonow.

Stara-nowa tuba

Wpływowy rosyjski dziennik „Kommiersant" poinformował niedawno, że resort przygotowuje reformę tytułu. Plany są bardzo ambitne. Ministerstwo obrony chce dotrzeć ze swoimi informacjami do jak największego grona odbiorców, a w związku z tym nakład gazety ma być o wiele większy. Wzrosnąć ma też grono zatrudnionych w redakcji dziennikarzy oraz ich pensje. Na łamach dziennika ma się pojawiać więcej ekskluzywnych informacji oraz wywiadów z rosyjskimi wojskowymi. Szczegółowy plan reformy „Krasnej Zwiezdy" trafi na biurko ministra obrony Siergieja Szojgu już w październiku.

– Pracowałem w tej gazecie przez 16 lat. W latach 80. nakład sięgał nawet 1,5 mln egzemplarzy. Wtedy były inne formy propagandy. Dzisiaj to się nie sprawdzi, ponieważ ludzie chcą otrzymywać świeże wiadomości. A redaktor gazety resortowej nie poda żadnych nowych informacji bez zgody kierownictwa. Zanim dostanie pozwolenie na ujawnienie czegokolwiek, inne gazety o tym już napiszą – mówi „Rzeczpospolitej" znany rosyjski analityk wojskowy Aleksandr Golc. – Wiele wskazuje na to, że nic nowego nie powstanie. Będzie to jedynie odnowiona tuba propagandowa resortu obrony – dodaje.

Jeśli reforma „Krasnej Zwiezdy" się powiedzie, resort planuje zająć się innymi tytułami. Rosyjskie Ministerstwo Obrony w różnych regionach kraju wydaje dzisiaj ponad 20 gazet. Oprócz tego resort ma swoją telewizję Zwiezda, która całodobowo nadaje w sieci oraz rosyjskich kablówkach. Dyrekcja stacji twierdzi, że ma milionową oglądalność w Rosji. Nadaje również radio o tej samej nazwie.

Media wojskowe zrzesza powołany w 2013 roku przez resort obrony koncern medialny. Rok później koncern ten dostał dotację rządową w wysokości ponad 2 mld rubli (równowartość 120 mln złotych). W ten sposób minister obrony Siergiej Szojgu od lat buduje w Rosji swoje własne imperium medialne, co z pewnością przyczynia się do jego rosnącej popularności. Według ostatnich sondaży niezależnego ośrodka Centrum Lewady Siergiej Szojgu w rankingu popularności ustępuje jedynie prezydentowi. Po Władimirze Putinie budzi największe zaufanie Rosjan. Od początku jest związany ze strukturami siłowymi i jest jedynym politykiem na rosyjskiej scenie politycznej, który od upadku ZSRR nieprzerwanie jest członkiem rządu.

– Szojgu jest wybitnym PR-owcem i menedżerem. Był popularny jeszcze przed tym, zanim stanął na czele resortu obrony i otrzymał dostęp do własnych mediów. Jest najmocniejszym kandydatem wśród ewentualnych następców Putina – mówi Golc.

Echo zimnej wojny

Co ciekawie, radziecki resort obrony również przeprowadzał reformę i zwiększał nakład „Krasnej Zwiezdy" we wrześniu 1962 roku, tuż przed wybuchem kryzysu kubańskiego. Wtedy dziennik uruchomił własną drukarnię i sprowadził nowoczesny sprzęt z Włoch i Niemiec. Resort obrony ZSRR powołał wtedy gazetę „Sowieckoje Wojennoje Obozrenie" (sowiecki przegląd wojskowy), która ukazywała się w siedmiu językach obcych.

– Dzisiaj jest duży popyt na informację wojenną w Rosji. Sytuacja wokół nas dynamicznie się zmienia i wszyscy rozumieją, że silna armia ma kluczowe znaczenie. Rosyjska armia dzięki ministrowi Szojgu w ostatnich latach zrobiła olbrzymie postępy. Ludzie tym się interesują – mówi „Rzeczpospolitej" płk Igor Korotczenko, redaktor naczelny czasopisma „Nacjonalna Oborona".

W rosyjskich mediach rządowych armia obecna jest codziennie. Dominują tematy Syrii, wojny w Donbasie i konfrontacji z Zachodem. – Reforma prasy wojskowej to część militaryzacji rosyjskiego społeczeństwa, która trwa już od lat – mówi „Rzeczpospolitej" Lew Ponomariow, jeden z założycieli stowarzyszenia Memoriał. – Szybkimi krokami wracamy do Związku Radzieckiego.