Reklama

Leszek Miller: Prezes przestraszył się pozycji Szydło

Proces zmiany szefa rządu jest upokarzający dla Beaty Szydło. Powinna działać bardziej ofensywnie – uważa były premier Leszek Miller.

Aktualizacja: 08.12.2017 15:49 Publikacja: 07.12.2017 18:52

Leszek Miller: Prezes przestraszył się pozycji Szydło

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Rzeczpospolita: Rozmawiamy jeszcze przed posiedzeniem Komitetu Politycznego PiS. Jest jeszcze szansa, że premier się nie zmieni?

Leszek Miller: Polityka PiS jest nieobliczalna. Wciąż poruszamy się w świecie hipotez.

Jednak nie ma wątpliwości, że los Szydło wisi na włosku. Dlaczego? Przecież dobrze wypada w sondażach.

I to jest właśnie problem. Prezes PiS niepokoi się, że Szydło znaczy dzisiaj zbyt dużo. Drugim powodem jest chęć ocieplenia wizerunku rządu na europejskich salonach. Posiadający dużo wdzięku Mateusz Morawiecki miałby przekonać Brukselę, że PiS to normalni politycy, a nie jakieś potwory.

To się uda?

Reklama
Reklama

Europejskie elity się nie nabiorą. Nie są wrażliwe na uroki polityki, tylko na jej merytoryczną treść. Premier Morawiecki nie oderwie się od realizacji zamierzeń, na które Bruksela jest uwrażliwiona, np. zmian w sądach.

Przekazanie sterów w rządzie Morawieckiemu ma więc jakieś racjonalne podstawy?

Wyciąganie premiera jak królika z kapelusza jest dysfunkcjonalne. Dla przejrzystości życia politycznego tekę premiera powinien objąć polityk o najmocniejszej pozycji, czyli Jarosław Kaczyński. Przećwiczyły to zachodnie demokracje. Wtedy unika się pozakonstytucyjnych centrów władzy.

Dlaczego Kaczyński się więc nie zdecyduje?

Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ma bogate doświadczenia. Swego czasu wymienił Kazimierza Marcinkiewicza, doskonale więc wie, że sam powinien być premierem.

A może wbrew temu, co pan mówi, Morawiecki nie będzie słabym politycznie szefem rządu?

Reklama
Reklama

Obecna pani premier jest wrośnięta w PiS – mile witana, słuchana, szanowana. A kim jest Morawiecki? Gdy Beata Szydło z kolegami z partii ciężko pracowała na wygraną, Morawiecki był doradcą Donalda Tuska. Jaką pozycję będzie w stanie sobie wyrobić?

Jak pan ocenia przebieg wymiany premiera? Te wielodniowe spekulacje podsycane przeciekami i głosowanie nad wotum nieufności w Sejmie...

To bardzo upokarzające dla Beaty Szydło. Prezes Rady Ministrów nie może funkcjonować w sytuacji, gdy codziennie dowiaduje się, że ma być odwołana. I codziennie zastanawia się, czy nie zadzwoni telefon z Nowogrodzkiej. Powinna próbować z tego wyjść ofensywnie.

Czyli jak?

Ma dwie możliwości. Po pierwsze, może złożyć dymisję na ręce prezydenta, wiedząc, że on może ją przyjąć, ale nie musi. Po drugie, Szydło może złożyć wniosek do marszałka Sejmu o wotum zaufania dla własnego rządu. By to zrobić, musiałaby jednak zdecydować się na całkowitą samodzielność.

Za czasów SLD zmiana premiera nastąpiła w bardziej aksamitny sposób?

Reklama
Reklama

Trudno to porównywać. Podałem się do dymisji, gdy po wyjściu Marka Borowskiego z SLD rząd utracił większość w Sejmie. Dziś takiej sytuacji nie ma.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Konwencja programowa PiS w Stalowej Woli otwarta przemówieniem Mariusza Błaszczaka. Michał Dworczyk wykluczony
Polityka
Czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS? Poznaliśmy zdanie Polaków
Polityka
Czego się spodziewać po Radzie Przyszłości Donalda Tuska? „Rzeczpospolita” zapytała ekspertów
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama