Ustawa odbierająca wysokie stopnie komunistycznym wojskowym wywołuje skrajne emocje. Dotyka głównie rodzin generałów, bo w większości oni sami już nie żyją.
Antoni Macierewicz ponownie skomentował weto prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustawy degradacyjnej. - Można się zastanowić, czy nie powrócił on do formuły "grubej kreski" - powiedział były szef MON.
Ponad połowa badanych uważa, że prezydent Andrzej Duda słusznie zawetował ustawę degradacyjną. Przeciwnego zdania jest 14 proc. ankietowanych. Opinii w tej sprawie nie ma prawie co trzeci respondent.
- Częściej zawetowanie ustawy korzystnie oceniają mężczyźni (59 proc.), osoby powyżej 50 lat (63 proc.) oraz osoby o wykształceniu wyższym (56 proc.). Tego zdania są też częściej badani o dochodzie od 3001 do 5000 zł (66 proc.) oraz ankietowani z miast od 200 do 499 tys. mieszkańców (71 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.
Politolog prof. Wawrzyniec Konarski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula uważa, że pomysł ustawy degradacyjnej wysunęły nieprzejednane kręgi rządzącej prawicy zainteresowane eskalacją retoryki pogłębiającej podziały socjopolityczne wśród Polaków pod kątem płciowym, wiekowym, wykształcenia i urbanizacyjnym. - Wyraźnie pokazują to wyniki przywołanego sondażu. Uzasadniając swą decyzję prezydent powołał się w znaczącym stopniu na argumenty natury prawnej, jednak można zaryzykować hipotezę, że chodzi mu także o utrzymanie wizerunku polityka eksponującego swoją niezależność wobec partii, z której pochodzi. Oznacza to, że po raz kolejny w okresie ponad ośmiu ostatnich miesięcy podjął próbę krytycznego skorygowania inicjatywy ustawodawczej zainicjowanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Jego decyzję oceniam jako kolejną, choć z oczywistych powodów nie zwerbalizowaną próbę zweryfikowania swoich szans jako potencjalnego lidera całej prawicy w przyszłości. Jest to swoista gra: interesująca za sprawą silnego poparcia społecznego, jakie uzyskał dla takiej decyzji, a zarazem mocno ryzykowna, bo alienująca prezydenta wobec własnego zaplecza politycznego i zwiększająca z tejże strony krytyczny osąd jego działań - kwituje prof. Konarski w rozmowie z serwisem rp.pl.
Według prof. Antoniego Dudka, politologa, PiS nie skorzysta wyborczo na przeprowadzeniu tej ustawy i zaspokaja jedynie oczekiwania najtwardszej części swego elektoratu, wciąż oczekującej symbolicznych rozliczeń z epoką PRL.
„Pośmiertnej degradacji nie stosowała władza komunistyczna wobec znienawidzonych przedstawicieli II Rzeczypospolitej, a nawet stalinowska Rosja” – przypomina Marek Kozubal.
Nieprzychylne wyniki sondaży miały stać u podstaw prezydenckiego weta ustawy degradacyjnej.