Prezydent Stanów Zjednoczonych na konferencji prasowej powiedział, że w jego ocenie prezydent Rosji Władimir Putin podejmie decyzję o wkroczeniu rosyjskich wojsk na Ukrainę ponieważ "musi coś zrobić". Używając sformułowania "mały najazd" Biden zasugerował, że konsekwencje dla Rosji za agresję wobec sąsiada będą zależeć od tego, jaką ta agresja będzie miała skalę. Po konferencji prezydenta Biały Dom oświadczył, że jakakolwiek agresja Rosji na Ukrainę spotka się ze zdecydowaną reakcją.

Czytaj więcej

„Nie wszyscy na sytym Zachodzie rozumieją, że waży się pokój w Europie”

"Chcemy przypomnieć wielkim mocarstwom, że nie ma drobnych wtargnięć i małych narodów. Tak samo jak nie ma drobnych ofiar i małego żalu po stracie bliskich" - napisał na Twitterze po angielsku i ukraińsku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, wyraźnie nawiązując do słów Bidena.

"Mówię to jako prezydent wielkiego mocarstwa" - dodał prezydent Ukrainy.

Zełenski spotkał się w czwartek z prezydentem Andrzejem Dudą. Na swoim Twitterze poinformował o "produktywnych rozmowach z przyjacielem Andrzejem Dudą".

"Rozmawialiśmy o wyzwaniach w zakresie bezpieczeństwa, zniesieniu przeszkód w sferze transportu, wzmocnieniu interakcji energetycznej. Uzgodniliśmy dalszy harmonogram spotkań" - przekazał prezydent.

W czwartek w Berlinie pojawił się sekretarz stanu USA Antony Blinken. 

- Jeżeli jakiekolwiek siły zbrojne Rosji przekroczą granicę z Ukrainą, odpowiemy na to szybko, mocno, w sposób zjednoczony - zarówno USA, jak i nasi sojusznicy i partnerzy - zapewnił.

- Kiedy mowa o sankcjach wszystkie nasze kraje mówią jasno, jakie będą konsekwencje, które Rosja poniesie w przypadku agresji. Wszystko to będzie wzajemnie i bardzo intensywnie koordynowane - dodał.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ