Badania telefonów polityków PO pod kątem zainfekowania ich Pegasusem zapowiedział senator Platformy Krzysztof Brejza po ujawnieniu, że on sam był kilkadziesiąt razy inwigilowany w czasie, gdy był szefem kampanii PO przed wyborami parlamentarnymi  w 2019.

Czytaj więcej

Krzysztof Brejza: Sprawa włamań Pegasusem dopiero się rozpoczyna

Badacze z Citizen Lab przy kanadyjskim uniwersytecie w Toronto potwierdzili także, że Pagasusem śledzono prokurator Barbarę Wrzosek i mecenasa Romana Giertycha.

W związku z tymi informacjami kontroli zostały poddane smartfony polityków PO, m.in. Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny.

Z najnowszych informacji wynika, że nie wykryto śladów działania Pegasusa w telefonie obecnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

Rzecznik PO Jan Grabiec potwierdził w rozmowie z Interią, że  "w czasie, w którym możliwe było zbadanie telefonu, nie był on zainfekowany".

Zdaniem innego polityka PO cytowanego przez portal nie ma w tym nic dziwnego, bo w czasie kampanii Tusk przebywał poza Polską, "więc nie miał wielkiego wpływu na krajowe podwórko".

Po wielu dniach zaprzeczeń strony rządowej dotyczących zakupu systemu Pegasus i sugestii, że opozycja pomyliła starą konsolę do gry z systemem szpiegującym, którego Polska nie ma, prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył, że Pegasusa kupiono za środki z Funduszu Sprawiedliwości i byłoby źle, gdyby Polska go nie posiadała.

Czytaj więcej

Kaczyński o Pegasusie: Źle by było, gdyby polskie służby go nie miały
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ