35-letni Kurz był do października kanclerzem Austrii, a 3 grudnia ustąpił ze stanowiska partii rządzącej (konserwatywnej ÖVP) i pożegnał się z polityką. Od lutego, ujawniły austriackie media, ma być menedżerem w firmie z Doliny Krzemowej. Najpierw informację podał największy tabloid „Krone".

Inne media ją uzupełniały. Padła nawet nazwa pracodawcy – Palantir. To notowana na nowojorskiej giełdzie firma, o przychodach ponad 1 mld dolarów (w 2020 r.), specjalizująca się w analizach i zabezpieczeniach danych na użytek instytucji finansowych i służb specjalnych. Jej główna siedziba znajduje się jednak od niedawna w stanie Kolorado, a nie w Dolinie Krzemowej w Kalifornii. Tam jednak powstała, specjalistyczne media nazywają ją nawet „militarnym skrzydłem" Doliny Krzemowej, a także, ze względu na wykonywanie zleceń dla służb, najbardziej tajemniczą dużą firmą IT.

Czytaj więcej

Były kanclerz Austrii Sebastian Kurz ogłosił odejście z polityki

USA to nietypowy kierunek dla Austriaków. Zazwyczaj, niezależnie od barw partyjnych, wybierają rosyjskich pracodawców. Ekskanclerz Christian Kern (socjaldemokratyczna SPÖ) przeszedł do Kolei Rosyjskich. Były minister finansów Hans Jörg Schelling (ÖVP) wybrał doradzanie Gazpromowi.

Karin Kneissl, gdy była szefową dyplomacji (nominowaną przez skrajnie prawicową FPÖ), zaprosiła Władimira Putina na ślub i oddała mu swoisty hołd, a po odejściu z polityki trafiła do Rosnieftu. Były kanclerz z SPÖ Werner Faymann pracuje w firmie doradczej wraz z lobbystami Kremla, a Alfred Gusenbauer (też ekskanclerz z SPÖ) związał się z ośrodkiem propagującymi rosyjską wizję świata, który założył były generał KGB, objęty sankcjami UE i USA.

Kurza oskarżono o manipulowanie sondażami w mediach, które dostawały ogłoszenia rządowe

Sebastian Kurz był cudownym dzieckiem polityki. Najmłodszy szef austriackiej dyplomacji, w wieku 31 lat najmłodszy kanclerz. Wszystko mu się udawało, przełknięto nawet to, że zaprosił do rządu skrajnie prawicową Partię Wolnościową (FPÖ). Przetrwał ujawnienie afery z Ibizy, w którą dała się wkręcić skrajna prawica. Na Ibizie liderzy FPÖ uwierzyli kobiecie podającej się za krewną rosyjskiego oligarchy, zgodzili na układ: kontrakty publiczne w Austrii dla jej mocodawców w zamian za wydanie milionów niewiadomego pochodzenia za zdobycie przychylności mediów. Rząd wyleciał w powietrze, Kurz utworzył nowy, z Zielonymi.

W końcu sam stał się bohaterem skandalu. Oskarżono go o manipulowanie sondażami w mediach, które dostawały ogłoszenia rządowe. Oraz o korupcję polityczną. Miał załatwiać lukratywne stanowiska swoim współpracownikom i składać fałszywe zeznania przed komisją śledczą w parlamencie. Kurz, podając się do dymisji, zapowiadał, że będzie się bronił przed „fałszywymi zarzutami". Od tej pory w mediach pojawiło się wiele nowych.