Mecenas Roman Giertych komentował doniesienia dotyczące podsłuchiwania jego oraz prokurator Ewy Wrzosek przy pomocy systemu Pegasus - takie informacje opublikowała wczoraj Associated Press.

Czytaj więcej

Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek byli szpiegowani Pegasusem

Giertych przyznał, że był zaskoczony skalą, choć nie samym faktem inwigilacji, do której użyto systemu opracowanego przez spółkę NSO Group z Izraela. Z danych, posiadanych przez badaczy z grupy Citizen Lab, która działa przy uniwersytecie w Toronto, analizujących historię podsłuchów, ma wynikać, że smartfon Giertycha miał być jednym z najczęściej hakowanych Pegasusem. Grupa potwierdziła również inwigilowanie prok. Ewy Wrzosek.

Kolejne telefony, których używał Giertych, są obecnie sprawdzane.

Prawnik uważa, że rząd, który zdecydował się na taki "zabieg", podsłuchiwał także polityków opozycji. - Nie sądzę, bym był jedyną ofiarą - mówił Giertych.

Zapowiedział złożenie skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

- Nie da się mnie zastraszyć. Pan Ziobro musi to zrozumieć, że żadne próby nie zmienią tego, że za trzy dni złożymy wniosek do międzynarodowego trybunału karnego i on będzie odpowiadał przed prokuratorem niezależnym - mówił  Giertych. 

Adwokat spodziewa się, że minister sprawiedliwości w przyszłym roku usłyszy zarzuty. -  Jeśli się nie stawi, będzie ścigany na całym świecie. Nic tego nie zmieni, żadne strachy i groźby, drogi Zbyszku Ziobro - mówił Giertych.

W sprawie inwigilowania Romana Giertycha pisma do premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego skierował prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati.

Czytaj więcej

Telefon Giertycha zhakowany Pegasusem. Prezes adwokatury interweniuje