W ubiegłym tygodniu wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł nadał status imprezy cyklicznej Marszowi Niepodległości organizowanemu przez stowarzyszenie o tej samej nazwie.

Stało się już wówczas, gdy zwyczajowa trasa przemarszu została zarezerwowana przez Strajk Kobiet.

Czytaj więcej

Warszawa: Strajk Kobiet uprzedził organizatorów Marszu Niepodległości

Decyzję Radziwiłła zaskarżył do sądu prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, uzasadniając, że Marsz nie spełnia kryteriów wydarzenia cyklicznego zapisanych w ustawie - w zeszłym roku odbył się nielegalnie, mimo braku zgody na przemarsz z powodu sytuacji epidemicznej.

Sąd przyznał rację Trzaskowskiemu i uchylił decyzję wojewody, odrzucił również odwołanie Radziwiłła.

Mimo tych wyroków sądu, organizatorzy Marszu Niepodległości zapowiedzieli, że "i tak się odbędzie".

Czytaj więcej

Organizator Marszu Niepodległości: I tak się odbędzie

Na ostateczny wyrok Sądu Apelacyjnego zareagował w mediach społecznościowych prezydent Warszawy.

"Tzw. Marsz Niepodległości nie będzie miał w najbliższych latach statusu zgromadzenia cyklicznego. Sąd apelacyjny nie uwzględnił odwołania organizatorów i zgodził się z naszym rozumowaniem. Jeśli narodowcy zgromadzą się 11.11, będzie to zgromadzenie nielegalne" - napisał Trzaskowski.

Prezydent dodał, że na ulicach Warszawy nie ma miejsca na ekscesy narodowców i zawłaszczenie symboli Polski Walczącej, na co zezwala PiS.

"Teraz pełna odpowiedzialność za niedopuszczenie do manifestacji i ekscesów jest po stronie policji" - napisał Rafał Trzaskowski.