W ubiegłym tygodniu wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł nadał Marszowi Niepodległości status imprezy cyklicznej. Oznacza to, że jako taki ma pierwszeństwo przed innymi wydarzeniami.
Poprzednio status ten otrzymał w 2017 na kolejne 4 lata.
Decyzję tę zaskarżył prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który uzasadniał, że Marsz nie spełnia kryteriów opisanych w ustawie, gdyż w ubiegłym roku odbył się nielegalnie.
Trasa, którą zwykle przemierzali uczestnicy organizowanej przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości imprezy została już zarezerwowana przez Strajk Kobiet.
Czytaj więcej
Osoba prywatna zgłosiła do warszawskiego ratusza zgromadzenie, które 11 listopada ma przejść trasę od ronda Dmowskiego na błonia Stadionu Narodoweg...
Na dzisiejszą decyzję Sądu Okręgowego zareagował założyciel Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.
Ocenił, że werdykt sądu jest przejawem "sądowej anarchii". Skarżył się też, że sąd nie reagował na prośby o przerwę, gdy podczas uzasadniania wyroku nastąpiły problemy techniczne z połączeniem cyfrowym w postaci zanikania dźwięku.
"Prosiliśmy o przerwę, a sąd nie reagował!Będziemy się odwoływać!" - napisał Bąkiewicz i zakończył zapewnieniem, że "Marsz Niepodległości i tak się odbędzie".