Reklama

Kalifornia będzie głosować, czy podzielić się na trzy stany

Mieszkańcy Kalifornii będą mogli głosować w sprawie podziału "złotego stanu" na trzy osobne stany - poinformowali we wtorek lokalni urzędnicy.

Aktualizacja: 14.06.2018 06:17 Publikacja: 13.06.2018 20:00

Kalifornia będzie głosować, czy podzielić się na trzy stany

Foto: cal3.com

qm

Zwolennicy inicjatywy CAL 3 złożyli ponad 400 tys. podpisów z propozycją podziału, co oznacza, że inicjatywa kwalifikuje się do głosowania przy okazji wyborów powszechnych. Zgodnie z oświadczeniem biura Sekretarza Stanu Kalifornii, odbędą się one 6 listopada.

Urząd nie sprecyzował, ile dokładnie podpisów złożono, ale wnioskodawcy informują, że petycja została podpisana przez ponad 600 tys. mieszkańców ze wszystkich 58 hrabstw. Tak czy inaczej, aby petycja została zakwalifikowana do głosowania, wystarczyło 365 tys. podpisów.

Poddanie inicjatywy głosowaniu w referendum byłoby pierwszym krokiem w długim procesie, który na koniec wymagałby zatwierdzenia przez Kongres.

Propozycja, za którą stoi inwestor i miliarder Tim Draper, podzieliłaby najludniejszy stan USA na trzy nowe stany o niemal równej populacji: Północną Kalifornię, Południową Kalifornię i Kalifornię (właściwą).

Draper podobne rozwiązanie proponował już dwukrotnie - w 2012 i 2014 roku. Wówczas jego inicjatywa została utrącona, ponieważ urzędnicy wyborczy unieważnili znaczną część zebranych podpisów. Zmienia się tylko sugerowana liczba nowych stanów - w 2012 roku Draper chciał dzielić Kalifornię na pół, a dwa lata później na aż sześć stanów.

Reklama
Reklama

Północna Kalifornia obejmowałaby miasta między Zatoką San Francisco a granicą Oregonu. Południowa Kalifornia zaczynałaby się we Fresno i obejmowałaby większość obecnego stanu. Kalifornię utworzyłyby hrabstwa Los Angeles i znaczna część wybrzeża poniżej Zatoki.

Polityka
Trump zmienia front i chwali żołnierzy z Afganistanu. Ale tylko Brytyjczyków
Polityka
Trzecia śmiertelna strzelanina ICE w Minneapolis. Gubernator: „Minnesota ma tego dość”
Polityka
Agnieszka Bieńczyk-Missala: Gdy Donald Trump mówi o „promowaniu pokoju”, myśli o zyskach dla określonych elit
Polityka
„Koniec wojny na Ukrainie to odpowiedzialność Europy”. Nowa strategia USA
Polityka
Brytyjczycy ostro o słowach Trumpa ws. wojny w Afganistanie. „Unikał służby, jak śmie?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama