„Trzeba ulżyć takim zbokom i powiesić ich wysoko! Czas wyleczyć tę lewicę jedną kulą w potylicę!" – brzmi fragment piosenki zespołu Omerta. W 2018 r. w serwisie Nacjonalista.pl, związanym z Narodowym Odrodzeniem Polski, zamieścił ją Wojciech T., dodając komentarz, że utwór „wyraża uczucia nacjonalistów wobec promocji degeneracji i zboczeń". Zdaniem prokuratury było to publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa.

Wojciech T. jest członkiem prezydium Rady Wykonawczej NOP, najdłużej z istniejących obecnie formacji narodowych. Okres świetności przeżywała w latach 90., gdy nadawała ton skrajnej prawicy. Z czasem ustąpiła jednak pola Młodzieży Wszechpolskiej czy Obozowi Narodowo-Radykalnemu.

I – jak ustaliliśmy – obecnie ma spore kłopoty. To efekt postępowań, które prowadzi Maciej Młynarczyk, prokurator Prokuratury Rejonowej Praga-Północ, wyspecjalizowany w ściganiu tzw. przestępstw z nienawiści. Właśnie o takie oskarżony jest Wojciech T. Usłyszał już zarzuty, a akt oskarżenia 30 lipca trafił do sądu.

Czytaj więcej

Narodowcy eskalują konflikt z Izraelem

Akt oskarżenia jest drobiazgowy. Wynika z niego, że śledczy przeanalizowali kilkanaście tysięcy wpisów, jakie Wojciech T. w latach 2015–2020 zamieszczał na kontach na Twitterze i w Telegramie oraz w serwisie Nacjonalista.pl. Są wśród nich m.in. nagrania pobić osób o poglądach lewicowych, pochwały ataków rakietowych na Izrael, a także wyrazy uznania dla włoskiego faszysty Benita Mussoliniego czy Eligiusza Niewiadomskiego, zabójcy prezydenta Gabriela Narutowicza.

Zdaniem śledczych część wpisów wypełnia znamiona przestępstw, m.in. pochwalania stosowania przemocy wobec poszczególnych osób czy też grupy ludności z powodu przynależności politycznej oraz propagowania faszystowskiego ustroju państwa. Teoretycznie grozi mu do pięciu lat więzienia, jednak przy tego rodzaju zarzutach najbardziej prawdopodobna jest kara ograniczenia wolności.

Wojciech T. nie jest jedyny, podobne zarzuty, choć oparte na innych wpisach w internecie, prokuratura chce postawić innym liderom NOP. Chodzi o zastępcę pełnomocnika generalnego Pawła F. oraz Adama G., prezesa NOP i i najbardziej rozpoznawalną postać w partii.

Śledztwa toczyły się z zawiadomienia Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. – Środowisko NOP co prawda jest obecnie mało istotne politycznie, jednak jego produkowane od lat treści wciąż silnie oddziałują na tworzenie narracji nacjonalistycznej. To NOP stworzyło hasło „zakaz pedałowania", czy kierunkowało myślenie o przywróceniu gestu hajlowania – podkreśla Konrad Dulkowski, prezes ośrodka.

Czytaj więcej

Cyfrowa Biblioteka Myśli Narodowych zachęca m.in. do czytania dzieł Romana Dmowskiego i Jana Mosdorf
Antysemityzm dotowany przez rząd
Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Co na to NOP? Nie udało nam się uzyskać komentarza partii. Jeszcze kilka lat temu jej liderzy byli łatwo dostępni dla mediów, jednak obecnie nie podaje ona na swojej stronie internetowej żadnych telefonów, a jedynie adres mailowy. Gdy pod niego napisaliśmy, dostaliśmy odpowiedź, że nie jest to wcale skrzynka NOP.

Z naszych informacji wynika, że Adam G. przebywa w Wielkiej Brytanii. To dlatego zarzutów nie zdołała ogłosić mu prokuratura. Również Paweł F. jest dla niej nieuchwytny.

A na tym kłopoty tej formacji się nie kończą. Członkini prezydium rady wykonawczej NOP Marzena D. została oskarżona przez inną prokuraturę w Piasecznie z powodu wypowiedzi, które padły podczas demonstracji 1 czerwca w obronie Janusza Walusia, polskiego zabójcy politycznego z RPA. Skazanie liderów NOP za czyny będące częścią działalności partii mogłoby być podstawą do jej delegalizacji.