Od kilku dni sytuacja na granicy serbsko-kosowskiej jest napięta. Władze w Belgradzie oskarżają sąsiadów o prowokacyjne działanie na północy swojego terytorium, obszaru, gdzie głównie mieszka serbska mniejszość etniczna.
Wcześniej rząd w Prisztinie postanowił, że samochody wjeżdżające do Kosowa z Serbii będą musiały zdejmować serbskie tablice rejestracyjne.
Prezydent Serbii Aleksandar Vucic już w ubiegłym tygodniu wezwał żołnierzy NATO stacjonujących w Kosowie do zapewnienia ochrony obywatelom Serbii.
Czytaj więcej
Granica Kosowa z Serbią jest zablokowana w związku z protestem mieszkających w Kosowie Serbów przeciwko decyzji władz w Prisztinie, które postanow...
Teraz w rozmowie sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem powiedział, że Serbia nie wkroczyła do Kosowa, ponieważ nie ma do tego prawa na mocy porozumienia w Kumanowie.
- Poczekamy 24 godziny na reakcję NATO i jeśli pogrom naszej ludności będzie trwał, Serbia zareaguje i nie pozwoli na powtórkę tego, co wydarzyło się w 1995 i 2004 roku - przekazał Vucic.
Prezydent Serbii skrytykował również przedstawicieli NATO i Unii Europejskiej. - Mamy 14 samolotów MiG-29. Oni myśleli, że żartuję. Czy Serbia nie ma prawa do latania swoimi helikopterami lub samolotami w środkowej Serbii? Unijni urzędnicy przez tydzień nie oburzali się z powodu wozów opancerzonych kosowskiej policji, ale zrobili to w momencie, gdy Serbia pokazała, że nie pozwoli się upokorzyć - mówił.