Droga do przejść granicznych między Kosowem i Serbią w miejscowościach Jarinje i Brnjak została zablokowana przez ciężarówki i samochody mieszkających w Kosowie Serbów. Protestujący Serbowie koczowali w tych miejscach w namiotach.
Od poniedziałku policja z Kosowa została wysłana w transporterach opancerzonych na granicę z Serbią, by wymusić egzekwowanie nowych przepisów nakazujących zdejmowanie przez kierowców samochodów, wjeżdżających do kraju z Serbii, serbskich tablic rejestracyjnych.
Prezydent Serbii, Aleksandar Vucic wezwał żołnierzy NATO, stacjonujących w Kosowie, aby chronili obywateli Serbii
Władze Kosowa argumentują, że porozumienie z 2016 roku osiągnięte w czasie rozmów z Serbią, w których mediatorem była Unia Europejska wygasło - i obecnie samochody w Kosowie muszą mieć tablice rejestracyjne dopuszczone do stosowania przez władze kraju.
Czytaj więcej
Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow i prezydent Serbii Aleksandar Vucic na marginesie 55. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium omówili dwustronną wspó...
Serbska policja od lat zdejmuje tablice rejestracyjne samochodom, które są zarejestrowane w Kosowie.
Policja z Kosowa starała się rozpędzić demonstrację na granicy używając m.in. gazu łzawiącego, ale drogi prowadzące do przejść granicznych nadal są zablokowane.
Serbia nie uznaje niepodległości Kosowa, które wciąż uznaje za swoją prowincję. Granice między Serbią a Kosowem uznaje za "administracyjną" lub "tymczasową".
Prezydent Serbii, Aleksandar Vucic w poniedziałek nazwał działania policji w Kosowie przeciw protestującym na granicy "brutalnym atakiem" i wezwał żołnierzy NATO, stacjonujących w Kosowie, aby chronili obywateli Serbii.
Tymczasem premier Kosowa, Albin Kurti powiedział, że dopóki Serbia nie zmieni przepisów co do tablic rejestracyjnych samochodów z Kosowa, Kosowo będzie traktować samochody zarejestrowane w Serbii analogicznie.