Projekt zmian w przepisach przedstawił mniejszościowy rząd socjaldemokratyczny. Uzasadnia on propozycję tym, że "wciąż jest zbyt wiele osób, zwłaszcza wywodzących się z krajów innych niż państwa zachodnie, które nie mają pracy, do której mogliby wstawać rano".

"Jeśli przyjeżdżasz do Danii, musisz pracować i zapewniać środki sobie i swojej rodzinie" - przekonuje duński rząd.

Rząd zwraca uwagę, że wiele kobiet wywodzących się z Bliskiego Wschodu, Afryki północnej, Afganistanu, Pakistanu i Turcji, które przebywają w Turcji, pozostaje poza rynkiem pracy.

Czytaj więcej

Uchodźcy i imigranci, którzy od początku listopada przebywają w ośrodku na Cyprze
Odrzuceni imigranci nie chcą wracać

Propozycja przewiduje, że "wysiłek i praca idą w parze" ze świadczeniami społecznymi, a jeśli "ktoś nie jest w stanie sam się utrzymać, musi mieć obowiązek uczestniczyć i wnosić wkład (pracy) równoznaczny z regularnym, tygodniowym czasem pracy, aby otrzymać pełne świadczenia socjalne" - czytamy w 40-stronicowym dokumencie zatytułowanym "Dania może zrobić więcej".

14,1 proc.

Taki odsetek mieszkańców Danii stanowią imigranci i ich potomkowie

Na razie nie wiadomo kiedy propozycją zajmie się parlament. Chociaż socjaldemokraci nie mają w nim większości, prawdopodobnie zyskają poparcie centroprawicy dla swojego projektu.

Mai Villadsen, parlamentarzystka opozycyjnej koalicji Czerwono-Zieloni nazwała pomysł socjaldemokratów "głupotą". Dodała, że doprowadzi on do "dumpingu socjalnego", co może doprowadzić do ogólnego spadku wynagrodzeń.

Imigranci i ich potomkowie stanowią obecnie 14,1 proc. populacji Danii, liczącej 6 mln osób. Najliczniej reprezentowani są imigranci z Turcji, Syrii i Iraku.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły