Biejat wskazywała na instrumentalne rozgrywanie kryzysu na granicy z Białorusią przez koalicję rządową.

- PiS stara się wprowadzić poczucie zagrożenia wśród naszych obywateli, żeby poprawić sobie notowania w sondażach. W sytuacji kiedy czujemy się zagrożeni - skupiamy się wokół władzy. Potrzebujemy odpowiedzialnej polityki migracyjnej, która przystoi silnemu państwu. A silne państwo nie wprowadza stanu wyjątkowego przeciwko 32 uchodźcom i kotu. Silne państwo powinno walczyć przeciwko reżimowi zza wschodniej granicy, a nie przeciwko tym ludziom - stwierdziła polityk.

Czytaj więcej

Jachira: Inflacja to cena tego, by PiS mógł zostać przy władzy

Posłanka odniosła się do przyjęcia przez część gmin w Polsce uchwał głoszących iż gminy te są "wolne od ideologii LGBT"

- Uchwały "anty-LGBT" są wymierzone w naszych obywateli - w Polki i Polaków, których jedyną winą jest to, że mają inną orientację seksualną, niż ich sąsiedzi. Tworzymy atmosferę, w której można segregować ludzi według jakiejś kategorii. Uchwały "anty-LGBT" mówią jasno - możemy decydować, którzy obywatele są lepsi, a którzy gorsi - wskazywał gość Polsat News.

Potrzebujemy odpowiedzialnej polityki migracyjnej, która przystoi silnemu państwu

Magdalena Biejat, posłanka Lewicy

Biejat odpowiedziała na zarzuty części polityków opozycji, w stosunku do polityków Lewicy oskarżanych o dogadanie się z PiS-em, przy okazji przyjęcia Krajowego Planu Odbudowy.

- Nikt z Lewicy nie siadał z PiS-em do żadnych "tajnych negocjacji" – jak próbuje przekonywać część polityków. Od początku mówiliśmy jakie są nasze warunki przy wprowadzeniu KPO i podkreślaliśmy, że naszym partnerem w rozmowach nie jest PiS, tylko Komisja Europejska, do której z resztą pojechaliśmy zaraz po ratyfikacji Europejskiego Funduszu Odbudowy. To Komisja Europejska jest gwarantem tego, że zapisy o praworządności i kontroli społecznej zostaną zachowane przy wdrażaniu KPO - wyjaśniła polityk.