W czwartek, w wyniku dwóch zamachów bombowych w rejonie lotniska w stolicy Afganistanu, zginęło 13 żołnierzy amerykańskich i kilkudziesięciu cywilów.

Do zamachów przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Od rana w czwartek pojawiały się sygnały, że w rejonie lotniska może dojść do zamachu. USA i Wielka Brytania zalecały swoim obywatelom, aby nie zbliżali się do lotniska, a jeśli są w jego pobliżu, aby się oddalili.

Kilka godzin po zamachu głos zabrał prezydent USA.

- Nie zapomnimy, nie wybaczymy. Dorwiemy was i sprawimy, że za to zapłacicie - mówił prezydent USA.

Biden zapowiedział też, że USA będą kontynuować operację ewakuacji z Afganistanu.

- Terroryści nas nie odstraszą, nie pozwolimy im zatrzymać naszej misji - mówił.



Rzeczniczka prasowa Białego Domu, Jen Psaki poinformowała, że Biden trzyma się swoich wtorkowych deklaracji dotyczących terminu zakończenia ewakuacji, które mają potrwać do 31 sierpnia.

Dodała, że Biden pracuje nad tym, aby wydostać do tego czasu z Afganistanu każdego obywatela USA, który chce opuścić ten kraj.

Biden poinformował, że zlecił Pentagonowi przygotowanie planów operacyjnych dotyczących uderzenia w Państwo Islamskie Prowincji Chorasan, filię Państwa Islamskiego, która ma być odpowiedzialna za atak w Kabulu.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

- Wybierzemy sposób, bez przeprowadzania dużej operacji wojskowej, by ich dorwać - podkreślił.

Prezydentowi łamał się głos, gdy mówił o amerykańskich bohaterach, którzy zginęli w Afganistanie. Biden nakazał opuszczenie do połowy masztu flag na Białym Domu i budynkach publicznych w całym kraju.