Gowin jest zdania, że obecna kadencja parlamentu skończy się wcześniej i wybory, zamiast w 2023, będą już w przyszłym roku.

Gowin przypomniał, że przez ostatni rok był ministrem gospodarki, więc wie, jak wygląda stan polskiej gospodarki. Przekonywał, że przyszłoroczny budżet da się zamknąć dzięki zwiększeniu długu publicznego, na co pozwala Komisja Europejska, ale ta zgoda nie będzie już dotyczyć budżetu na 2023 rok.

A ponieważ i premier, i liderzy PiS - według Gowina - zdają sobie sprawę, że prowadzona przez nich polityka doprowadzi do głębokich cięć budżetowych, Jarosław Kaczyński skłania się do wcześniejszych wyborów.

- Gdy prawda o stanie  budżetu dotrze do opinii publicznej, PiS nie miałoby szansy na zwycięstwo w 2023 r. - uważa Jarosław Gowin.

Po dymisji z funkcji wicepremiera i ministra rozwoju, pracy i technologii, Gowin widzi miejsce dla swojego ugrupowania w luce, jaka jego zdaniem istnieje między PO i PiS. Jest to miejsce na silną formację centroprawicową - proeuropejską i dbającą o przedsiębiorców i samorządy, a jednocześnie przywiązaną do tradycyjnych polskich wartości.

Lider Porozumienia jest przekonany, że jeszcze przed następnymi wyborami taka formacja "powstanie, zdobędzie wynik dwucyfrowy i będzie ważnym elementem przyszłej władzy".

Potrzeba powstania takiego centrum jest tym większa, podkreślił Gowin, że szkodliwy dla Polski duopol PiS-Po dzieli Polaków. Tymczasem i w PiS, i w partiach opozycyjnych są wartościowi ludzie, więc do końca tej i podczas przyszłej kadencji Jarosław Gowin postrzega siebie jako tego, kto "zasypuje podziały".