Liderka skrajnej prawicy we Francji spotkała się z wyborcami w Frejus na południu kraju.

W swoim wystąpieniu podkreśliła, że wygłaszana przez Zjednoczenie Narodowe idea "powrotu narodów" staje się coraz popularniejsza w Europie, a u władzy taki pogląd jest m.in. w Polsce, Austrii, na Węgrzech i we Włoszech.

Czytaj także: Salvini i Orbán idą na Brukselę

Marine Le Pen chwaliła również wynik wyborczy skrajnej prawicy w Szwecji. Antyimigrancka i skrajnie prawicowa partia Szwedzkich Demokratów (Sverigedemokraterna, SD) jeszcze w 2006 roku zebrała 0,3 proc. głosów. Jej tegoroczny wynik 17,6 proc. i tak jest słabszy od tego zapowiadanego w przedwyborczych sondażach (zbierała nawet 25 proc.) oraz własnych oczekiwań.

Przewodnicząca RN w swoim przemówieniu skrytykował także prezydenta Emmanuela Macrona. Jej zdaniem rząd wydaje pieniądze na cele związane z integracją imigrantów, co przynosi szkodę francuskim interesom.

Jednocześnie podkreśliła, że Brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA oznaczają, że pewne ruchy już trwają i nie da się ich powstrzymać.