Platforma walczy, by zablokować powrót posłów PiS Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna do komisji hazardowej.
Wczoraj PO tak sformułowała swoje zastrzeżenia: – Oboje brali udział w pracach nad ustawą hazardową i dlatego nie powinni zasiadać w komisji śledczej – tłumaczył Sebastian Karpiniuk. Wassermannowi zarzuca też zaangażowanie w sprawy jednej z firm hazardowych.
Partia Jarosława Kaczyńskiego podtrzymuje swoje kandydatury. – Nie ma powodów, by je zmieniać – mówi szefowa Klubu PiS Grażyna Gęsicka.
Uwagi PO dziś rano rozstrzygnąć ma Prezydium Sejmu. Jeśli uzna, że są uzasadnione, PiS będzie musiał jednak zgłosić kogo innego. W praktyce oznacza to dalszy paraliż prac komisji, bo partia kandydatów nie zmieni. – Albo ci, i to razem, albo nikt inny – mówią posłowie tego ugrupowania.
W Prezydium kluczem do zwycięstwa jednej ze stron będzie stanowisko, jakie zajmie wicemarszałek Sejmu z PSL Ewa Kierzkowska. To jej głos będzie decydujący w pięcioosobowym gremium. Tu bowiem przeciwni Kempie i Wassermannowi są marszałek Bronisław Komorowski oraz Stefan Niesiołowski z PO. Za kandydatami PiS opowiadają się Jerzy Szmajdziński z SLD i Krzysztof Putra z PiS.
Jeśli Prezydium Sejmu odrzuci zastrzeżenia PO, to o powrocie Kempy i Wassermanna jeszcze dziś decydować mają wszyscy posłowie. Z ustaleń „Rz” wynika, że wniosek przejdzie, bo prócz PiS poprze go też część SLD oraz PSL – więc Platformie nie uda się wygrać głosowania. Dlatego PO chce go zablokować na etapie głosowania w Prezydium. I próbuje naciskać na PSL.
– To będzie poważny sprawdzian lojalności partnera – ocenia Bronisław Komorowski.
Nieoficjalnie wiadomo, że o stanowisku ludowców rozmawiali szef PSL Waldemar Pawlak i przewodniczący Klubu PO Grzegorz Schetyna. Wcześniej z tym ostatnim rozmawiał też szef SLD Grzegorz Napieralski. Według „Gazety Wyborczej” w zamian za korzystne dla PO głosowanie w sprawie Kempy i Wassermanna miał on zażądać wsparcia dla kandydata lewicy do Rady Polityki Pieniężnej i stanowiska szefa Komisji Obrony dla polityka SLD.
Jak dowiedziała się „Rz”, ludowcy wysyłali zaś sygnały, że w starciu z PiS mogliby wesprzeć koalicjanta, gdyby ten przychylnie spojrzał na ich problemy z fiskusem, który nie chce rozłożyć im na raty należności wobec Skarbu Państwa.
– Absolutnie nie ma takich zależności. To są dwie różne sprawy – stanowczo dementuje jednak Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL. Również SLD zaprzecza, że w tych kwestiach partie dobijają targu. Wczoraj zarówno politycy lewicy, jak i PSL deklarowali jednak, że staną po stronie posłów PiS.
– To nie jest objęte umową koalicyjną – zauważa Franciszek Stefaniuk, członek komisji z PSL. – Na razie nic nas nie przekonało do zmiany zdania – deklaruje polityk SLD. – Ta komisja powinna wreszcie zacząć pracować – dodaje Ewa Kierzkowska.
Z informacji „Rz” wynika, że wczoraj odbyło się posiedzenie władz PSL, na którym zapadła decyzja, że klub stanie po stronie PiS. Również dlatego, by po powrocie jego posłów do komisji zachować w niej pozycję rozgrywającego i móc dzięki temu grać z koalicjantem.
Zarówno lewica, jak i ludowcy zastrzegają jednak, że ostateczne decyzje w sprawie głosowania będą podejmować dziś. – Zależy, czy nie pojawią się jakieś nowe okoliczności – tłumaczy Żelichowski.
Wczoraj PO usiłowała takie wskazać. – Istnieje konieczność ponownego przesłuchania Zbigniewa Wassermanna – stwierdził Mirosław Sekuła, szef komisji śledczej. Uzasadniał, że chodzi o wyjaśnienie, czy jako koordynator ds. służb specjalnych był on informowany o nieprawidłowościach dotyczących prac nad ustawą hazardową w czasie rządów PiS. Wassermann twierdził, że nie miał wiedzy na ten temat. W kancelarii tajnej Sejmu ma się jednak znajdować dokument świadczący, że tą sprawą interesowała się jedna ze służb i miała o tym informować koordynatora.
– Jeśli poseł Wassermann wróci do komisji, będzie musiał być ponownie z niej wykluczony – zapowiada Jarosław Urbaniak z PO.
Wassermann przed świętami przewidywał: – Platforma za wszelką cenę będzie chciała stworzyć wrażenie, że są jakieś sprawy, które mnie obciążają. Chodzi jednak o to, że boi się mojego udziału, a winę za aferę hazardową chce zrzucić na PiS – mówił „Rz”.
Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że może też chodzić o doprowadzenie do tego, by Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki byli przesłuchiwani przez komisję bez udziału posłów PiS.
Jak ustaliliśmy, do komisji dotarły nowe dokumenty. Nieoficjalnie wiadomo, że obciążają polityków PO. – Są tajne. Więcej nie powiem – potwierdza Bartosz Arłukowicz, członek komisji hazardowej z Lewicy. W rozmowie z „Rz” nie wyklucza, że w awanturze o Kempę i Wassermanna może chodzić o to, by nikt nie pamiętał już o materiałach, na które czeka komisja, a bez których wyjaśnienie afery hazardowej będzie niemożliwe. Chodzi o dokumenty z ABW i prokuratury, m.in. billingi bohaterów afery.