Reklama

Rosja boi się rakiet USA w Polsce

Moskwa uważa, że wkrótce w naszym kraju pojawią się amerykańskie pociski uzbrojone w głowice jądrowe.

Aktualizacja: 26.10.2018 17:18 Publikacja: 25.10.2018 19:07

Rosja boi się rakiet USA w Polsce

Foto: Fot. Vitaly V. Kuzmin/Wikimedia Commons

– Właśnie tak, wszyscy – od urzędników na Kremlu po ekspertów – są zaniepokojeni możliwym rozmieszczeniem w Polsce takich rakiet – powiedział „Rzeczpospolitej" redaktor naczelny rosyjskiej „Nacjonalnoj Obrony" Igor Korotczenko.

Moskiewskie zdenerwowanie wywołała zapowiedź prezydenta Trumpa zerwania „traktatu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu". Podpisane w 1987 roku przez Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa porozumienie przewidywało likwidację ok. 2,6 tys. rakiet o zasięgu 500–5500 kilometrów wystrzeliwanych z ziemi (umowa nie obejmowała pocisków znajdujących się na okrętach). Dzięki temu państwa europejskie przestały się obawiać, że staną się polem walki radziecko-amerykańskiej, a oba mocarstwa wracają do polityki wzajemnego odstraszania za pomocą rakiet dalekiego zasięgu.

Jednak od czterech lat Waszyngton oskarża Moskwę o łamanie układu poprzez testowanie i przygotowanie do produkcji rakiety średniego zasięgu Novator 9M, mogącej przenosić ładunki jądrowe. Znacznie bardziej USA niepokoi chiński program rozbudowy takich pocisków. – Wychodzi na to, że jedynym krajem spętanym zobowiązaniami umowy z 1987 roku pozostają Stany Zjednoczone. To nie do przyjęcia – powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA John Bolton w wywiadzie dla moskiewskiego „Kommiersanta". W zeszłym tygodniu był w Moskwie, gdzie poinformował prezydenta Putina, że umowa o rakietach średniego zasięgu przestaje obowiązywać.

– Bolton przyjechał z jasnym przesłaniem i nie było o czym dyskutować – powiedział Korotczenko. Na zakończenie wizyty Amerykanin ustalił jednak, że prezydenci obu krajów spotkają się 11 listopada w Paryżu, przy okazji uroczystości 100. rocznicy zakończenia pierwszej wojny światowej. – Spotkanie nic nie da. Porozmawiają o zwalczaniu terroryzmu, o Ukrainie. Wydaje się, że w sprawie rakiet Amerykanie są bardzo zdecydowani – mówi Korotczenko.

Amerykańscy eksperci jednak wskazują, że główną przyczyną wypowiedzenia traktatu są chińskie zbrojenia. Rakiety średniego zasięgu są podstawą chińskich sił atomowych – Pekin ma ich około tysiąca. Podobne pociski ma Pakistan, Indie, prawdopodobnie Iran oraz Korea Północna.

Reklama
Reklama

Część specjalistów sugeruje, że w Paryżu Trump może namawiać Putina, by ten pomógł USA wciągnąć Chiny do traktatu i objąć je prawnymi ograniczeniami. – Nie mamy zamiaru występować jako amerykański pośrednik i instrument nacisku na Pekin – powiedział jednak „Rzeczpospolitej" jeden z moskiewskich ekspertów. – Zresztą Chińczycy nie zgodzą się – dodał. Podobnie sądzi John Bolton.

– Amerykanie będą teraz chcieli rozmieścić rakiety w Europie. Według nas nie przyjmie ich Wielka Brytania, Niemcy też się wywiną – tak jak i Francja. Podobnie Słowacja czy Węgry. Pozostanie Polska i państwa bałtyckie. Jeśli się zgodzicie, nastąpi całkowite zachwianie równowagi rakietowo-atomowej i kryzys większy niż kubański (w 1962 roku spowodowany rozmieszczeniem radzieckich rakiet na Kubie – red.) – mówi Korotczenko. Jednocześnie odpiera zarzut o rozmieszczeniu rakiet Iskander w obwodzie kaliningradzkim: – One mają zasięg mniejszy od 500 km i nie naruszają traktatu.

Jednak amerykański wywiad uważa, że rosyjska armia otrzymuje już nową wersję Iskander-K, która ma zasięg 5000 kilometrów.

Polityka
Swiatłana Cichanouska dla „Rzeczpospolitej”: Po co zapraszać Aleksandra Łukaszenkę do Rady Pokoju?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Ziobro i Romanowski wrócą do Polski? Twarda deklaracja lidera węgierskiej opozycji
Polityka
W Korei Północnej powstała ulica dla rodzin żołnierzy poległych w walce z Ukraińcami
Polityka
Krucha republikańska większość w amerykańskim Kongresie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama