– Wiele wskazuje, że chodzi o przeprowadzenie niekontrolowanej prywatyzacji PKL – mówi „Rz" poseł Arkadiusz Mularczyk, szef Klubu Parlamentarnego Solidarnej Polski. Jego zdaniem może też dojść do niegospodarności na szkodę Skarbu Państwa.
Zainteresowanie PKL, do których należą m.in. koleje na Kasprowy Wierch, na Gubałówkę, na Palenicę w Szczawnicy, jest ogromne. Choć prywatyzacji jeszcze nie ogłoszono, wiadomo, że spółkę chce kupić m.in. słowacka firma Tatra Mountain Resorts, Austriacy, a także samorządy z powiatu tatrzańskiego (powołały w tym celu spółkę Polskie Koleje Górskie).
W przekształcanie w spółkę samorządową PKL zaangażował się poseł PO z Zakopanego Andrzej Gut-Mostowy, jeden z najbogatszych parlamentarzystów i promotor utworzenia konsorcjum gmin bądź przejęcia PKL przez marszałka Małopolski.
Obrońców przyrody Tatr niepokoi wizja niekontrolowanego rozwoju biznesu narciarskiego. W maju „Rz" ujawniła, że posłowie nowelizują prawo przesyłu z korzyścią dla lobby narciarskiego. Przepis pozwoliłby na wywłaszczanie właścicieli stoków. Ten, kto kupiłby PKL, bardzo by na tej nowelizacji skorzystał. Po ujawnieniu sprawy posłowie PO wykreślili „transport linowy" z nowelizacji.
W ubiegłym tygodniu PKP SA, właściciel PKL, odwołał cały zarząd spółki z prezesem Andrzejem Laszczykiem. Jego miejsce zajął Piotr Gosek, były wiceszef Totalizatora Sportowego.
Mularczyk twierdzi, że kulisy odwołania doświadczonego zarządu na pięć minut przed prywatyzacją powinna zbadać NIK oraz prokuratura. – Odwołani doskonale znali przygotowanie do prywatyzacji – przypomina Mularczyk. Stąd jego zdaniem nadzór nad prywatyzacją znacznie się pogorszy.
Rzecznik PKP Łukasz Kurpiewski odmawia podania przyczyn odwołania zarządu. Ale w rozmowie z „Rz" przyznaje, że nie było nieprawidłowości w pracy zarządu. Nie chce również podać wyceny PKL ani daty ogłoszenia prywatyzacji.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...