- Nic mnie nie interesuje czy syn znanego, cenionego i lubianego przeze mnie aktora jest gejem. Niespecjalnie mnie ten temat ani parzy, ani ziębi - zaznacza Brudziński.
Poseł PiS przyznaje, że "nie chciałby, aby jego dzieci okazały się osobami o innych preferencjach seksualnych". - Chciałbym, aby moje córki miały normalne rodziny, chciałbym być dziadkiem – mówi w Radiu Zet.
Twierdzi, że gdyby okazało się, że jego dzieci są homoseksualne, "na pewno nie ekscytowałby tym opinii publicznej". - Nie wywieszałbym zdjęć i nie ogłaszałbym całemu światu o tym, w moim odczuciu, nieszczęściu - podkreśla polityk.
Jego zdaniem istnieje związek między wychowaniem dziecka, a prawdopodobieństwem jego homoseksualizmu. - Mam nadzieję, że akurat mnie, ani moich najbliższych nigdy to nie dotknie, bo staram się wychowywać swoje dzieci – dodaje Brudziński.
- Myślę, że jeżeli dziecko jest wychowywane w oparciu o pewien kanon wartości, ma przykład tego jak ważna jest rodzina, szacunek, miłość własnych rodziców, to wtedy ten problem jest znacznie mniejszy – wyjaśnia.
1 marca rusza kampania społeczna "Rodzice, odważcie się mówić", której bohaterami są rodzice osób homoseksualnych i biseksualnych.
Na plakatach kampanii "Rodzice, odważcie się mówić" zobaczymy twarze - matki, ojca lub rodziców z dorosłym dzieckiem oraz trzy hasła, które - wzajemnie się dopełniając - budują całość przekazu: "Córka nauczyła mnie odwagi. Elżbieta, matka lesbijki"; "Syn nauczył mnie jak ważne jest być sobą. Władysław ojciec geja"; "Córka nauczyła nas mówić otwarcie. Aneta i Rafał, rodzice lesbijki".
Plakaty przez miesiąc będą eksponowane w 5 polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, w sumie w 140 lokalizacjach.