Sprawa ma związek ze sporem prawnym z Arturem Balazsem, byłym szefem Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego i ministrem w kilku rządach.
- Założyłem sprawę panu Balazsowi, a on mnie w ramach linii obrony - mówi "Rz" Ziobro.
Chodzi o wywiad, którego Balazs zarzucił, że "prokuratura działająca pod nadzorem Ziobry miała szukać haków na Jarosława Kaczyńskiego i śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego". - Robiła to w sposób tak perfidny, cyniczny, że musiała mieć na to przyzwolenie i zachęty z samej góry – mówił Balazs serwisowi wPolityce.pl.
Za te słowa wytoczył proces Ziobro. Balazs poczuł się obrażony jego odpowiedzią. - Balazsowi najwyraźniej pomyliły się role i wydawało się mu, że może sterować pracownikami prokuratury. Starał się bowiem ingerować w śledztwo wobec mafii paliwowej. Chciał, abym odwołał prokuratora, który zajmował się wątkiem niejasnych powiązań jego bądź jego środowiska z mafią paliwową. Kategorycznie mu odmówiłem, doszło do bardzo nieprzyjemnego rozstania - mówił "Gazecie Polskiej Codziennie" były minister sprawiedliwości.
Za uchyleniem immunitetu opowiedziała się Komisja prawna PE. Również on sam prosił o to przed głosowaniem.
- Jestem przeciwnikiem immunitetu, dlatego postąpiłem konsekwentnie - tłumaczy w rozmowie z nami.
Przypomina, że Solidarna Polska przedstawiła projekt zmian w konstytucji, likwidujący immunitet parlamentarny. Z inicjatywą zniesienia mandatu europosła, zwróciła się do Komisji Europejskiej
- Uważamy, że politycy powinni być chronieni jak zwykli obywatele - deklaruje szef Solidarnej Polski.