Jarosław Kaczyński wziął udział w pikniku rodzinnym w miejscowości Kuczki-Kolonia w gminie Gózd w woj. mazowieckim. Piknik zorganizowano pod hasłem "Dobry czas dla Polski".

- Muszę zacząć od przeprosin, bo się spóźniłem, czego nie należy robić - rozpoczął wystąpienie Jarosław Kaczyński. Tłumaczył, że z powodu "miejmy nadzieję, małego" kryzysu w Unii Europejskiej musiał porozmawiać "z jakimiś wysłannikami" i nie dotarł na czas.

- My chcemy rozmawiać ze społeczeństwem wszędzie - na wsi, w mieście - po to, żeby ostatecznie uzyskać tę odpowiedź, jak iść dalej - zadeklarował. - Zapowiedzieliśmy cztery lata temu, że pójdziemy pewną drogą i każdy, kto zna fakty, musi przyznać, że myśmy tą drogą poszli - dodał.

Przekonywał, że PiS w znacznym stopniu skorygował system społeczny, "który istniał poprzednio, w którym owoce wzrostu były dzielone, łagodnie mówiąc, mało sprawiedliwie, szczególnie z punktu widzenia wsi i małych miast".

Zastrzegł, że jeszcze nie jest tak, jakby chciało jego ugrupowanie, "by można było powiedzieć, że wszyscy Polacy, niezależnie od tego, gdzie mieszkają, w jakim regionie, czy w mieście, czy na wsi, mają takie same szanse, takie same dochody". -  Ale idziemy w tym kierunku i będziemy w dalszym ciągu iść, o ile uzyskamy państwa poparcie - przekonywał.

Program w sierpniu lub we wrześniu

Kaczyński mówił, że zmiany dokonywane w państwie można porównać do budowy domu, a dom buduje się od fundamentów.

- Co jest fundamentem naszego polskiego społeczeństwa? Rodzina. I myśmy postanowili rodziny wesprzeć, uczynić wszystko, co jest możliwe, by działo im się lepiej - przekonywał. W tym kontekście wymienił wprowadzenie programu 500 plus i rozszerzenie go na pierwsze dziecko.

Prezes PiS mówił, że rządy jego formacji to szansa wsi na rozwój. Wspomniał o budowie dróg lokalnych i przywracaniu "tego, co zostało zniszczone w poprzednim okresie" - połączeń, komisariatów i urzędów pocztowych. - Będziemy dążyli do tego, by życie na polskiej wsi, w mniejszych miastach, było takie samo, jak w dużych ośrodkach - deklarował.

Były premier zapewniał, że jego partia ma dużo planów i pomysłów, o których chce rozmawiać ze społeczeństwem. - Chcemy rozmawiać o tym, czego państwo sobie życzą - dodał. Stwierdził, że na niedawnej konwencji PiS w Katowicach toczyły się dyskusje. - Konkretny program ogłosimy w sierpniu, może na początku września, żeby to było naprawdę skonsultowane - zapowiedział. Zastrzegł, że istnieją ograniczenia finansowe. - Nie możemy od razu zdziałać wszystkiego - powiedział.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

"My nie chcemy wojny"

- Mamy też wielki plan dla całej Polski - zadeklarował Jarosław Kaczyński. Ocenił, że Polska wciąż jest dość daleko za krajami Europy Zachodniej i Południowej. - Chcemy tę różnicę nadrobić w czasie, który nie jest abstrakcyjny, nie tylko dla najmłodszych - mówił. Oświadczył, że Polska pod względem tempa rozwoju jest pierwsza w Europie i czwarta na świecie, "jeśli chodzi o większe państwa". - Chcemy, by tak było dalej. Ale to wymaga społecznej zgody. To wymaga zakończenia tej wojny, która się toczy w Polsce. My też będziemy szli w tym kierunku. My nie chcemy wojny, chcemy, żebyśmy się porozumieli - powiedział prezes PiS.

Mówił o Irlandii, która kiedyś była biedna w porównaniu z Zachodem, a dzisiaj jest "dużo bogatsza niż Anglia". - Czy tak może być z Polską? Może. Tylko nam jest potrzebne to, by było to porozumienie, ta zgoda - mówił były premier. Dodał, że w Irlandii były dwie zwalczające się partie, ale Irlandczycy potrafili się porozumieć, gdy przyszła okazja do szybkiego rozwoju i wykorzystali szansę. - My też musimy szansę wykorzystać - mówił.

- Ci wszyscy, którzy mówią o jakichś śmietnikach, którzy ciągle stosują ten agresywny język, naprawdę Polsce nie służą. Naprawdę, kończmy z tym. Potrzebne jest porozumienie. Potrzebna jest sytuacja, w której razem wykorzystamy tę wielką szansę, która dzisiaj naprawdę dla Polski istnieje. Bo Polacy pokazali, że potrafią - przekonywał Kaczyński. Podkreślił, że Polacy to zdolny i sprawny naród, który może osiągać ogromne sukcesy, ale potrzeba do tego odpowiednich warunków politycznych.


"Gdyby była dyktatura, nie byłoby opozycji"

- I o to też będziemy zabiegali. Wiemy, że jesteśmy oblewani pomyjami, że krzyczą o jakiejś dyktaturze itd. Każdy, kto ma zdrowy rozum wie, że to są po prostu bzdury. Gdyby była dyktatura, to by nie było żadnej opozycji, w każdym razie takiej, jak jest w tej chwili. Nie byłoby tego, co się wyprawia wobec nas - powiedział prezes PiS.

- Jesteśmy dzisiaj wyspą wolności w Europie i chcemy być dalej tą wyspą, ale chcemy być też wyspą tego bardzo szybkiego rozwoju. I to jest możliwe, możliwe z udziałem wszystkich - podkreślił.

"Nie musimy stać pod tęczową flagą"

Były premier powiedział, że różnica w dochodach na głowę między najbiedniejszymi województwami a Warszawą jest jak jeden do trzech, i że PiS chce tę różnicę zmniejszać.

- Żebyśmy mogli w pewnym momencie powiedzieć: stało się, jesteśmy zamożnym państwem, niczym nie ustępujemy tym na zachodzie, i jeszcze do tego jest u nas równość, ta wielka wartość, tak mocno osadzona w naszej historii, tak mocno osadzona w nauce Chrystusa, która dla większości z nas jest najważniejsza - stwierdził.

Zdaniem Kaczyńskiego, żeby to osiągnąć, Polacy nie muszą się upodabniać do mieszkańców państw Europy Zachodniej. - Nie musimy stać pod tęczową flagą. Możemy stać pod biało-czerwoną - powiedział prezes PiS.

"Już swoje lata mam"

Jarosław Kaczyński powiedział, iż wierzy, że jego formacja uzyska poparcie dla swego programu. - I wierzę, że za cztery lata ktoś, kto będzie stał w tym miejscu, bo ja już swoje lata mam, więc to pewnie nie będę ja, będzie mógł powiedzieć: kolejny raz dotrzymaliśmy słowa i uczyniliśmy wielki krok w tym kierunku, o którym mój poprzednik mówił - zakończył.