RPO przedstawił raport ze swojej działalności w 2018 roku podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości.
Wskazał w nim m.in. najważniejsze problemy z zakresu wolności i praw obywatelskich, w tym wykluczenie, które dotyczy osób transpłciowych i homoseksualnych, imigrantów, kobiety i działaczy organizacji pozarządowych, a także sytuacja osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.
Posiedzenie komisji sprawiedliwości zakończyło się awanturą, ponieważ jej przewodniczący Stanisław Piotrowicz po serii pytań do RPO zamknął posiedzenie komisji i nie zezwolił rzecznikowi na udzielenie odpowiedzi na wszystkie pytania.
Piotrowicz stwierdził, że RPO "wypowiadał się, ile chciał", a jego zadaniem było "złożenie informacji". - I to zrobił - skwitował.
Przeciwko temu zaprotestowali członkowie komisji z opozycji, jak również sam Bodnar, jednak bezskutecznie.
Podczas posiedzenia komisji rzecznika Praw Obywatelskich zaatakowała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.
Oceniła, że RPO jest "przedstawicielem lewacko-lewicowej części opozycji" i "absolutnie wykracza poza swoje kompetencje".
Pawłowicz stwierdziła, że Adam Bodnar zajmuje się jedynie osobami "chorymi seksualnie" lub takimi, które przeciwstawiają się legalnie wybranej władzy i z tego powodu są słusznie zatrzymywane przez policję.
Posłanka nazwała Bodnara "wyjątkowym szkodnikiem" i rzecznikiem "antypolskim".