Wcześniej TVN24bis.pl poinformowała, że ze strony internetowej z nazwiskami członków zarządu PGZ zniknęło nazwisko Misiewicza. Strona została zmodyfikowana wczoraj o godzinie 19.17.

Nie wiadomo było jednak, czy Misiewicz nadal piastuje to stanowisko. Nie udało się tego potwierdzić ani u Antoniego Macierewicza, który powołał swojego zawieszonego w tej chwili rzecznika do zarządu PGZ, ani u samego Misiewicza.

Dzisiaj wiceminister w MON, Bartosz Kownacki poinformował, że Bartłomiej Misiewicz zrezygnował ze stanowiska w PGZ i nie pobiera wynagrodzenia.

Powołanie Misiewicza na stanowisko członka rady nadzorczej PGZ wzbudziło wiele kontrowersji, ponieważ nie spełnia on kryteriów niezbędnych do pełnienia takiej funkcji. Doniesienie do prokuratury w tej sprawie złożyła PO.

Bartłomiej Misiewicz dwa dni temu złożył wniosek o zawieszenie go w funkcjach pełnionych w MON, i wniosek ten został przyjęty. Stało się to po publikacji "Newsweeka", w którym Misiewiczowi zarzucono próbę przekupstwa radnych PO w Bełchatowie propozycjami pracy w spółkach państwa w zamian za przejście na stronę PiS. Misiewicz twierdzi, że to pomówienia i zapowiada wystąpienie do sądu przeciwko tygodnikowi.

O pomówieniu mówią również jego partyjni koledzy.

Wczoraj premier Beata Szydło wezwała na rozmowę wszystkich ministrów, w których gestii leży kontrola nad spółkami skarbu państwa. Tematem spotkania był zapowiedziany w nich przez CBA audyt.

CBA skontroluje pięć koncernów z udziałem skarbu państwa pod kątem ewentualnych nieprawidłowości w  zawieranych przez nie umowach zewnętrznych. Kontrole odbędą się m.in. w Lotosie, Orlenie, KGHM, Azotach, Polskiej Grupie Zbrojeniowej i ich spółkach zależnych.

 

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ