Holland mówiła w TVN24, że ów program wymiany elit "oznacza w tłumaczeniu na polski 'teraz k...a my'". Mówiąc o "rewolucji kulturalnej" nawiązała do słów Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana wypowiedzianych w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy. Premierzy Polski i Węgier mówili tam o "rewolucji kulturowej", która musi dokonać się w UE.

Reżyser zaznaczyła jednak, że taki proces trudno jest przeprowadzić, ponieważ elity nie da się zadekretować. - To się nie bierze z niczego, to buduje się życiem, działalnością, talentem - przekonywała.

- To się nie bierze z niczego. To się buduje życiem, działalnością, talentem - tłumaczyła.

Holland wskazała jednocześnie na konkretne przykłady wymiany elit - chodzi o dymisje w stadninach w Janowie Podlaskim i Michałowie oraz zmiany na czele Instytutu Książki oraz Instytutu Adama Mickiewicza.

Pytana o pomysł Mariusza Błaszczaka, by nakręcić film o najnowszej historii Polski, w którym w rolę Polaka wcieliłby się hollywoodzki gwiazdor (szef MSWiA mówił w tym kontekście o Melu Gibsonie i Tomie Cruise), Holland oceniła, że "cały budżet Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na produkcję fabularną polskich filmów jest znacznie mniejszy niż musiałby kosztować taki film".