Po zakończeniu posiedzenia Sejmu, w czasie którego doszło do okupacji sali obrad przez opozycję i przeniesienia przez PiS głosowań do Sali Kolumnowej, zebrany pod Sejmem tłum biorący udział w proteście zorganizowanym przez KOD zablokował drogi wyjazdowe z parlamentu. W związku z tym premier Beata Szydło i prezes PiS Jarosław Kaczyński opuścili Sejm dopiero o 3 nad ranem.

Pawłowicz opuszczała parlament w asyście policji. "Policjantka, która asystowała mi wśród wrzasków i obelg, i doprowadziła do Alej Ujazdowskich do radiowozów policyjnych. Radiowóz policyjny odwiózł mnie do domu. Policji BARDZO DZIĘKUJĘ" - napisała na Facebooku.

Jednocześnie Pawłowicz oskarżyła posła Unii Europejskich Demokratów Stefana Niesiołowskiego o to, że ten "wskazał ją obelżywie z nazwiska i wezwał kodowców, by ją atakowali".

"Atak na starszą kobietę, to honorowe metody walki tłumów obrońców demokracji" - podsumowała posłanka PiS.

Pawłowicz twierdziła też, że demonstrującym pokazała znak "V" (od Victory - zwycięstwo - red.) co "ich jeszcze bardziej rozwścieczyło".