Prawo i Sprawiedliwość chce, by ponownie przeliczono głosy w dwóch okręgach w wyborach do Senatu. Partia ma wątpliwości wobec wyników z Katowic i Koszalina.
- Składamy protesty, bo w tych okręgach dużo było głosów nieważnych, a różnice między wynikami kandydatów niewielkie - tłumaczy rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.
Partia rządząca wnioskuje też kontrole oddanych głosów w okręgach 12, 92, 95, 96. O wniosku poinformował szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.
- Jeśli dobrze wiem, w jednym z tych okręgów różnica to jest około 300 głosów. W 2000 roku 50 głosów zdecydowało o tym, że George Bush Jr. został prezydentem USA, a nie Al Gore. Mamy prawo zapytać i policzyć te głosy - komentowała w rozmowie z TVN24 Jadwiga Emilewicz.
- Ja bym nie wpadała w tony histerii. Wybory się odbyły, zostały sprawnie przeprowadzone. Są wątpliwości, ktoś miał prawo powiedzieć, że ma wątpliwości i głosy są liczone - dodała minister przedsiębiorczości i technologii.
Emilewicz mówiła również o trwających rozmowach z bezpartyjnymi senatorami. – W Senacie mamy wielu senatorów, którzy dostali się tam i którzy są bezpartyjni, którzy kandydowali z list Koalicji Obywatelskiej, o których wiemy dobrze, sama znam kilku takich, którzy są bardzo – delikatnie rzecz ujmując – z kierownictwem PO nie jest im po drodze - oceniła.
Czy jest czymś złym, że z nimi rozmawiamy na temat tego, żeby przystąpili do obozu dobrej zmiany? - pytała minister.