Największe protesty odbyły się w leżącym przy granicy z Rosją Witebsku, gdzie na ulice miasta wyszło ponad 2 tys. ludzi. Co ciekawe, w organizacji protestów w Witebsku nie uczestniczyła żadna organizacja opozycyjna, nie było tam nikogo z liderów białoruskiej opozycji.
Mieszkańcy skrzyknęli się m.in. poprzez rosyjską sieć społecznościową vkontakte.ru i w centrum miasta domagali się zniesienia skandalicznego podatku od bezrobocia, nazywanego powszechnie na Białorusi „podatkiem od darmozjadów". Nie zabrakło też haseł politycznych. Protestujące skandowali „żywie Biełaruś" oraz „Łukaszenko odejdź". Była też grupa prowokatorów, którzy próbowali wykrzykiwać „Sława Rosji", ale zostali zignorowani przez większość.