Barierki przed Sejmem, wzmocniona obecność policji, zakaz wstępu dla gości i zamknięta galeria – przed ostatnim posiedzeniem i sejmowymi wakacjami zarówno w parlamencie, jak i wokół niego cały czas utrzymuje się stan podwyższonego napięcia.
Wszystko zaczęło się w piątek, gdy marszałek Marek Kuchciński podjął decyzję, aby do 21 lipca do Sejmu nie mogli wchodzić goście posłów i klubów parlamentarnych. To wywołało oburzenie polityków opozycji.
Przedstawiciele Sejmu tłumaczą decyzję właśnie wypowiedziami polityków opozycji.
– Zarządzenie jest związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i porządku w czasie 46. posiedzenia Sejmu. Wypowiedzi niektórych polityków w sprawie blokowania prac Izby czy też to, co ma miejsce przed terenem kompleksu sejmowego, nie może ujść uwadze Kancelarii Sejmu. Kluczowe pozostaje zagwarantowanie ładu i bezpieczeństwa rozpoczynających się we wtorek obrad – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Andrzej Grzegrzółka z Centrum Informacyjnego Sejmu.
Decyzja spotkała się z negatywną reakcją nie tylko polityków opozycji, ale również przedstawicieli wielu organizacji pozarządowych.
„Pomimo zakazu wstępu do Sejmu marszałka Kuchcińskiego zjawimy się w środę na biurze przepustek, by uczestniczyć w Komisji Ustawodawczej!" – napisał na Twitterze Artur Sierawski z koalicji „NIE dla chaosu w szkole".
Politycy PO początkowo podejrzewali, że pomysł marszałka Kuchcińskiego ma zablokować planowane na poniedziałek wysłuchanie publiczne z udziałem autorytetów prawniczych, ale ostatecznie odbyło się ono z udziałem m.in. prof. Gersdorf, prof. Rzeplińskiego i prof. Strzembosza.
Napięcie w Sejmie wzrosło dodatkowo w poniedziałek, gdy okazało się, że zamknięta jest sejmowa galeria dla prasy. To od razu przypomniało wszystkim – zarówno politykom opozycji, jak i dziennikarzom – grudniowy kryzys, w którym jednym z punktów sporu był wstęp na sejmową galerię. Ma ona być jednak otwarta w trakcie dwudniowego posiedzenia.
„Strach ich paraliżuje" – komentował na Twitterze w poniedziałek Bartosz Arłukowicz z Platformy.
„To plomby wstydu marszałka Kuchcińskiego" – pisał z kolei rzecznik PSL Jakub Stefaniak.
O kryzysie z grudnia przypominają też ustawione wokół parlamentu barierki. Widmo powtórki z ubiegłorocznych wydarzeń wzmacniają też krążące po Sejmie pogłoski, że Sala Kolumnowa jest już przygotowana do obrad i ewentualnych głosowań, gdyby opozycja zdecydowała się ponownie na blokowanie mównicy. Taki pomysł zgłaszali posłowie Nowoczesnej, ale mieli zostać od tego odwiedzeni przez członków Platformy.