Doniesienia takie pojawiły się po informacjach od polityków Konfederacji, że rząd planuje wprowadzenie nowego podatku od kaucji za zwrócone butelki i puszki. Jeden z nich, Paweł Usiądek, opublikował na X post o treści: „Nadchodzi podatek od kaucji za zwrócone butelki i puszki?! Fiskus nie odpuści! Odzyskałeś kaucję? A podatek zapłacony?”. Wpis opatrzył zdjęciem mężczyzny przy butelkomacie i stojącymi za nim funkcjonariuszami Służby Celno-Skarbowej.

Konfederaci powoływali się na eksperta podatkowego Piotra Juszczyka, który w rozmowie z „Faktem” przyznał, że taki podatek jest możliwy, jeśli ktoś zbiera opakowania zwrotne z koszy, śmietników, od znajomych lub rodziny. Jest to bowiem kaucja, której oddający opakowania sam wcześniej nie wpłacił, a więc stanowi realne przysporzenie majątkowe. Może być ono zakwalifikowane przez fiskusa jako przychód z innych źródeł, który rozlicza się rocznie w PIT-36 według skali (12 lub 32 proc.).

Natomiast jeśli ktoś oddaje własne butelki lub puszki, nie musi martwić się podatkiem, bo przysporzenia majątkowego nie ma – otrzymuje zwrot kaucji, którą sam wcześniej wpłacił. 

Czytaj więcej

Kaucja za butelki i puszki a podatek. Fiskus może sprawdzić zbieraczy

Doniesienia mediów w tej sprawie wzbudziły kontrowersje i wywołały dyskusje w mediach społecznościowych. Podatek od kaucji mógłby być całkiem spory biorąc pod uwagę kwoty, jakie obywatele uzyskują przy butelkomatach. Ostatnio jeden z nich pobił w Auchan w Krakowie nowy rekord: za blisko 5000 butelek i puszek uzyskał prawie 2500 zł. Całą tę kwotę przekazał na cel charytatywny.

Resort finansów postanowił odnieść się do kwestii podatku na prośbę portalu Konkret24. „Ministerstwo Finansów nie pracuje nad nałożeniem podatku na osoby zbierające i oddające nie swoje butelki” - odpowiedział krótko resort.